czwartek, 7 maja 2015

Jak odświeżyć duży dywan

Zachciało mi się przerobić dwa dywany z salonu na... dwa dywanu do salonu :D Trójkątny dywan już mi się opatrzył, a ten prostokątny spod stołu z dnia na dzień robił się coraz bardziej wklęsły na dwóch przeciwległych bokach.


Przed przystąpieniem do dziergania postanowiłam najpierw wyprać obydwa dywany, żeby przy późniejszym dzierganiu móc pożyć złudzeniem świeżo dostarczonego sznurka ;) Żaden z dywanów nie miał szans wejść do pralki: trójkątny waży około 7 kg, zaś prostokątny około 8.5 kg. Nawet gdyby pralka nie piszczała na sam ich widok, to nie weszłyby do niej na objętość (wiem, bo próbowałam). Dopychanie nogą nie wchodziło w grę, nie sięgam tak wysoko, a i pralki szkoda.

Jak więc należy postąpić ze zbyt dużym dywanem? Najpierw należy go porządnie odkurzyć z obu stron, wytrzepać, a potem znowu odkurzyć. Następnie do wanny nalewamy ciepłej wody do około 1/4 wysokości (wanny, nie dywanu :P) i dodajemy trochę proszku do prania. W końcu wkładamy dywan do wanny, zdejmujemy skarpetki, podwijamy spodnie i radośnie udeptujemy stopami nasze rękodzieło, niczym zawodowe udeptywaczki winogron lub kiszonej kapusty :D Zdaję sobie sprawę, że wygląda to niedorzecznie, ale przecież nie można całe życie być śmiertelnie poważnym lub, co gorsza, stąpać po brudnym dywanie. "Piorę dywan stopami" brzmi wręcz tak samo jak "nie śpię, bo trzymam kredens" :D Dlaczego nie używamy rąk? Otóż nie mają one żadnych szans z grubym dywanem nasiąkniętym wodą. Lepiej je oszczędzić na późniejsze dzierganie :)

Aby umilić sobie tę cokolwiek nudną czynność, puszczamy skoczną muzykę, najlepiej ludową. O, na przykład takie coś:



Po pięciu piosenkach spuszczamy wodę z wanny, nalewamy nowej wody (tym razem bez proszku) i płuczemy dywan - ponownie za pomocą stóp. Czynność tę wystarczy wykonywać przez dwie piosenki. W razie potrzeby powtarzamy płukanie.

Przed wyjęciem dywanu z wanny dobrze byłoby go trochę odsączyć z wody - zwijamy go ciasno w trąbkę, potem jeszcze na pół i ugniatamy, najlepiej całym swoim jestestwem. Następnie wołamy posiadacza silnych męskich dłoni, żeby wyjął mokry dywan z wanny i przewiesił go przez barierkę balkonu. Może się zdarzyć, że posiadacz silnych męskich dłoni już od wielu minut stoi w drzwiach łazienki i rechocze, wtedy nie musimy go wołać, wystarczy nań skinąć. Ot i cała filozofia :)

Trójkątny dywan sechł tylko przez około półtorej doby, co pozytywnie mnie zaskoczyło. Prostokątny suszy się dopiero od godziny, ale z minuty na minutę ocieka coraz mniej.


Jutro zacznę powoli przedziergiwać trójkątny dywan na:
  • jeden kwadratowy o docelowych wymiarach 200x200 cm - raczej nigdy nie wejdzie do wanny, pewnie będę z nim musiała jeździć na myjnię samochodową :P
  • jeden chudy i długi, tak aby się zmieścił między nogami stołu.
Może z jednym z nich wyrobię się do poniedziałku, aczkolwiek nie obiecuję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz