Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Zpagetti

W poszukiwaniu szarości

Wiem, wiem, znowu mi napiszecie w komentarzach pod tym postem i na facebooku, że po co pruć takie dzieło, że Wy byście nie mogły, itd. No więc powtarzam po raz wtóry, że sznurek nie lubi leżeć bezczynnie i cieszy się, gdy się go ponownie wykorzystuje :P A poza tym, wymyśliłam sobie nowy dywan-mandalę i desperacko potrzebuję tego szarego sznurka, który był na samym środku [ poprzedniej mandali ] . Żeby się dobrać do szarości, przerobiłam zewnętrze mandali na [ dwa koła ] o średnicach 130 cm i 100 cm. Myślałam początkowo o jednym kole, ale kolory jesienne jakoś mi się gryzą z fioletem. Robota zajęła mi ze dwa dni, używałam tradycyjnie szydełka 9 mm. Dywany zawierają sznurek bawełniany, bistorowy, poliestrowy oraz "włóczkę" Zpaghetti. Zapomniałam już, jak bardzo uwielbiam robić gładki dywan kolisty, nie wymaga on ode mnie żadnego umysłowego wysiłku i bardzo mnie wycisza :) Mam ochotę zrobić jeszcze kilka takich kółek!

Dywan Mandala Madness

Daty zdjęć z aparatu mówią mi, że zaczęłam robić ten dywan 1 października. Nie był on nudny, wręcz przeciwnie, ale w międzyczasie miałam remont kuchni (i nadal go mam...) , więc dywan musiał poczekać na lepsze dni. Robiłam zdjęcia dywanu po każdym okrążeniu w celu zrobienia filmiku, musiałam więc zakończyć każde okrążenie jeszcze przed zmrokiem. A wolny czas miewam głównie po zmroku, co też przyczyniło się do odkładania dziergania na później.  Wzór zaczerpnęłam z bloga Helen Shrimpton - możecie go znaleźć tutaj: [ klik! ] . Dojechałam do około 45 okrążenia, czyli do " part 6" , podczas gdy całość ma... aż 111 okrążeń! Podejrzewam, że dałoby to co najmniej 4 metry średnicy! Ten sam wzór użyłam niedawno na wierzch pufy z butelek, ale wówczas wykorzystałam tylko kilkanaście pierwszych okrążeń: Bardzo Wam polecam wzór [ Mandala Madness ]  :) Zawiera on wiele fajnych ściegów, niektóre są trudne, ale wszystkie są bardzo ciekawe. Po kliknięciu na poszczegól...

Dzień Matki

Dzisiejszy wpis będzie mocno niedywanowy, gdyż nowe sznurki zamówiłam dopiero dziś rano. Z okazji nadchodzącego Dnia Matki jedna z naszych (tzn. mojej i Męża) mam dostanie frywolitkową serwetkę i zakładkę do książki. Zakładkę wykonałam według projektu Jana Stawasza z książki "Tatting Theory and Patterns" . Druga mama dostanie torebkę, która chyba nie do końca mi nie wyszła: jest za ciężka, chyba za duża i nie chce się dać uprasować, ma kształt opony samochodowej :D Mocowanie rączek sprawiało, że klęłam szpetnie. Torba ewidentnie nadaje się bardziej na plażę lub na duże zakupy. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło: dosyć ciężko będzie ją wyrwać i z nią uciec, można nią skutecznie zdzielić i obezwładnić na całe tygodnie jakiegoś chuligana. Myślałam, że na torebkę wystarczy mi jeden motek Zpagetti, ale nic z tych rzeczy! Musiałam spruć kawałek [ koszyka ]  wykonanego ze sznurka 5mm i zrobić torebkę dwukolorową. Resztki koszyka dało się odratować i ...

Domowe Zpagetti

Na początek radosna wiadomość: dywan [ Pawie oka ]  już się "wyśmierdział" i teraz pachnie całkiem przyjemnie :) A teraz do rzeczy: jakiś czas temu pisałam o [ Hoooked Zpagetti ] . Cena jednego motka to 30-40 zł, zaczęłam się więc zastanawiać, czy nie dałoby się zrobić takiej przędzy metodą chałupniczą. Znalazłam w sieci ten oto film, pokazujący jak zrobić "t-shirt yarn" z bawełnianych koszulek z odzysku. Spróbowałam i już na samym początku napotkałam na problem: w polskich ciuchlandach bardzo ciężko jest dopaść koszulkę bezszwową! Kupiłam cztery wielkie koszulki ze szwami, uprałam, poczekałam aż wyschną, pocięłam, rozciągnęłam, zwinęłam i wyszedł mi z tego... mały koszyczek wyglądający, jakby urodził się i wychował w okolicach Czarnobyla: No obrzydlistwo... Wydałam około 16 zł, nie licząc wody i prądu do pralki. Po odrzuceniu nieprzydatnych fragmentów koszulek zostało mi jakieś 750 gramów bawełny. Zpagetti zrobione z t-shirtów jest bardzo spręży...

Dywanik "Mandala" do sypialni

Zaszalałam ostatnio na Dniach Kraftu (dlaczego nie rękodzieła, tylko jakiegoś kraftu?!) w Galerii Przymorze i kupiłam dwa motki oryginalnej "włóczki" Zpagetti :) Gwoli ścisłości: nie jest to włóczka, tylko dzianina z odzysku - aż 120 metrów w każdym motku. Ale będę mówić "włóczka", bo słowo to ma mniej sylab niż "dzianina z odzysku", a ja oszczędna jestem. Owa zdobycz ważyła łącznie około dwóch kilogramów a mój dzielny Mąż nie dość, że dał się zaciągnąć na te pasmanteryjne mini-targi przeznaczone dla kobiet w kwiecie wieku, to jeszcze potem to dźwigał. Żeby nie było - potem poszliśmy do Leclerka i kupiliśmy mu pompkę nożną z manometrem i ukraińskie piwo, więc też dostał coś od życia. Jestem z niego niesamowicie dumna :) Odróżnia sutasz od dekupażu! W każdym razie, za pomocą dosyć grubego szydełka zrobiłam ten oto dywanik do sypialni: Korzystałam ze wzoru znalezionego w internecie [ klik! klik! klik! ] . Dywan waży prawie 2 kg i...