Bardzo lubię, gdy przysyłacie mi zdjęcia Waszych dywaników i innych sznurkowych dzieł :) Mam też sporą frajdę, gdy Wasze maile pochodzą z zagranicy i jeszcze większą frajdę, gdy są napisane w języku, który jako tako rozumiem. Ale sprawdzając pocztę w zeszły weekend aż oniemiałam z zachwytu nad pomysłowością i pracowitością pani Anny Klimowej i jej rodziny. Otóż, wyobraźcie sobie, pani Anna wzięła długi urlop i wraz z dwiema córkami w ciągu trzech tygodni przedziergała... 75 kilometrów sznurka !!!!!!! Dziewczyny połączyły fragmenty w jedną całość, a mąż pani Anny - alpinista z zamiłowania - zamocował to arcydzieło na linach pod sufitem w centrum handlowym w Nowokuźniecku w Rosji. I tak powstał dziecięcy park linowych atrakcji o wdzięcznej nazwie "Ul": Park zajmuje 60 metrów kwadratowych i, jak już wspomniałam, zużył imponujące 75 kilometrów sznura poliestrowego o grubości 5 mm z rdzeniem. Sznurek bawełniany nie zdałby tu egzaminu - jest za ciężki i bardzo ch...