Wietrzny i deszczowy piździernik daje mi do zrozumienia, że nadciąga zima - przerabiam więc część dotychczasowych dywanów na takie bez dziurek, żeby było cieplej w stópki :) Na poddasze wydziergałam okrągły pasiaczek:
Mierzy to to 185 cm średnicy. Liczyłam na 2 metry, ale zabrakło mi resztek :( Chlip!!! Nie mam pojęcia, ile sznurka zużyłam. Zważenie dywanu i przeliczenie go na sznurek nic nie da, bo użyłam 3 rodzaje sznurków: bawełniany (5 mm), bistorowy (2 mm, ale złożony na pół) i bawełniany (3 mm, też złożony na pół). Cała praca zajęła mi 9 i pół godziny, mogę więc oszacować długość sznurka na jakieś 1300 metrów.
Dywan zrobiłam spiralnie, czyli bez tego brzydkiego szwu widocznego na złączeniu okrążeń. A kolejne kolory dołączałam tak, żeby nie było widać brzydkiego uskoku na złączeniu kolorów - pisałam kiedyś o tym już [ tutaj ].
W przyszłym tygodniu muszę jeszcze przerobić jeden mniejszy dziurawy dywan z salonu i już będę odziergana na zimę :)
Komentarze
Prześlij komentarz