sobota, 29 sierpnia 2015

Mandala z jarmarczych resztek

Jak być może wiecie, wystawiałam się na tegorocznym Jarmarku Dominikańskim z moimi pracami. Jak było?
  1. Zimno i mokro!!!!!!!
  2. Ale to barrrrrrdzo zimno, aż ubrałam spodnie w środku lata.
  3. Ciasno - nie dało się zrobić porządnego pokazu dywanowego, na taborecie po prostu się nie da dziergać nic większego od chusteczki! O, patrzcie, jak krzywo wychodzi:


  4. W zasadzie nic nie zarobiłam i nic nie straciłam - zwrócił mi się koszt wszystkich sznurków zamówionych na jarmark. 
  5. Zostało mi kilka kolorowych dywanów, z których niebawem porobię inne kolorowe dywany, ku uciesze Małżonka - wyznał mi ostatnio, że najbardziej lubi dywany wielokolorowe i trójwymiarowe (czyli takie, o które można się łatwo potknąć).
  6. Odkryłam, że ludzie dzielą się na japaczy ("ja tylko paczę" - wymowa oryginalna) i macaczy (pomaca i sobie pójdzie). Nadal nie jestem pewna, do której kategorii ja należę. Teraz sobie myślę, że mogłam wywiesić kartkę o treści "towar pomacany należy do macanta". Ale w takim razie co z towarem "opaczanym"?
  7. Kupiłam sobie śliczne kolczyki kilka stoisk dalej. I to niejedną parę :D 
  8. Ostatkiem sił powstrzymałam się przed wydaniem majątku na stoisku z imbrykami pomalowanymi w krowy i teraz tego żałuję :(

Nie zamierzam się już więcej wystawiać. Było to ciekawe doświadczenie, ale wolałabym spędzić lato na rowerze lub na plaży, a nie na robieniu hurtowych ilości dywanów, czy pośród tłumów zziębniętych ludzi w kurtkach przeciwdeszczowych.

Z części resztek zdążyłam już zrobić dywan w stylu mandala. Miał być malutki, ale ten czekoladowy sznurek uparcie nie chciał się skończyć, więc robiłam i robiłam... Użyłam dwa kolory sznurka bawełnianego (ecru i czekolada) i resztki niebieskiego sznurka poliestrowego. Dzieło ma wymiary 150x160 cm nie licząc frędzli. Wyrobiłabym się z nim w dwa dni roboty, ale w międzyczasie pojechałam z Mężem nad jezioro, gdzie znowu (albo nadal) marzłam.


Mandalowy dywan zaczęłam od koła, które szybko stało się ośmiokątem. Potem próbowałam skwadratyzować ten ośmiokąt, ale z bliska widać jeszcze wypukłości na brzegach dywanu. Muszę stanowczo popracować nad kwadratyzacją n-kątów foremnych.



Cały czas improwizowałam i nie spisałam żadnego schematu. Za to w przyszłym tygodniu napocznę jeszcze większą żółto-czerwoną mandalę do salonu i najprawdopodobniej zrobię filmik ze schematem :)


7 komentarzy:

  1. Świetne połączenie kolorów. Piękny dywan wyszedł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Trochę boję się łączyć kolory, jestem raczej fanką jasnych dywanów w kolorze ecru.

      Usuń
  2. Przepiękny ten mandalowy dywan! A co do potencjalnych klientów, ja niestety jestem macaczem. Macam absolutnie wszystko, staram się jednak robić to delikatnie, bez szwanku żadnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szwank szwankiem, ale ta nadzieja wzbudzona w sprzedawcy! :D Ja chyba wolę dyskretnie paczać (paczeć?)

      Usuń
  3. improwizuje Pani najpiękniej jak się da :)

    OdpowiedzUsuń