środa, 15 lutego 2017

Wiosenna mandala w listki

Poczułam ostatnio wiosnę (potem spadł śnieg i mi przeszło, ale mniejsza z tym) i w związku z tym popełniłam kolorową mandalę z resztek. Zajęła mi ona dużo czasu, gdyż resztki uparcie nie chciały się kończyć. Myślę, że poświęciłam na nią około 20 godzin, a to bardzo dużo jak na dywan. Nie mam pojęcia, ile zużyłam resztek, nawet nie ważyłam dywanu - i tak nie dałoby się to jednoznacznie przeliczyć na długość sznurka, bo użyłam sznurków o różnym ciężarze, grubości, itd... Jedyne co zmierzyłam to średnicę - równe 170 cm :)



Jestem szczególnie dumna z tego ściegu - jasnozielone fragmenty są zrobione ze sznurka poliestrowego  (grubość 5 mm, ale rozciąga się do cienkości około 2.5 mm) złożonego na pół:


I jeszcze listki w środku:


Od dawna ciągnęło mnie do haftu na szydełkowym dywanie, próbowałam różnych technik, które naśladowałyby wyglądem haft i w końcu coś tam mi wyszło :) Jedną z technik, którą próbowałam szydełkować było "overlay crochet" - nie wiem, czy ta nazwa ma swój odpowiednik w języku polskim? Możecie zobaczyć co to takiego na stronie Lillabjoern [ klik!!! klik!!! klik!!! lektura obowiązkowa !!! ] 



Nie do końca w ten sam sposób zrobiłam mój dywan - nie używam słupków reliefowych, bo ciężko je wykonać grubym szydełkiem. Raczej zostawiałam wolne przednie pętelki w niektórych okrążeniach i potem mocowałam na nich słupki innym kolorem sznurka. Czyli na zmianę robiłam okrążenie w kolorze ecru i okrążenie w kolorze zielonym. Muszę jeszcze dopracować szczegóły, ale może już w marcu zamieszczę na blogu samouczek ze zdjęciami, a może nawet z filmem? 

A tak wygląda dywan z lewej strony:


Te zielone prześwity to sznurek schowany w trzeciej "za-tylnej" pętelce. Na prawej stronie prawie go nie widać. 

Teraz odpocznę parę dni, a potem zabiorę się za pufę :)

piątek, 10 lutego 2017

Ply, wpi, gauge i inne zamorskie dziwadła

Muszę się Wam przyznać, że nic mnie tak nie drażni, jak konieczność przeliczania grubości sznurka na różne dziwne miary obowiązujące w innych, przeważnie zamorskich (a wręcz zaoceanicznych) krainach. Pół biedy, kiedy wrzucam projekt na serwis [ Ravelry ] - taki facebook dla dziewiarek - tam już się nauczyłam, żeby wybierać sznurek o grubości "super bulky". Ale do tego dochodzą jeszcze e-maile z pytaniami typu: "no fajnie, że podałaś grubość sznurka w ply, ale ile to będzie w wpi?". Aaaaaaaaaaarghhhhh! 

Pewnie nie dożyję czasów, gdy na całej kuli ziemskiej będzie panował system metryczny i gdy wystarczające będzie podanie informacji, że mój sznurek ma 5 mm grubości. Nie pozostaje mi nic innego, jak zaprzyjaźnić się z egzotycznymi ply i wpi. Ale co to takiego???

Ply

źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Plying

Wyobraźcie sobie kołowrotek. Może być taki tradycyjny, drewniany, sprzed kilkuset lat. No więc ply, to liczba włókien składających się na przędzę. Przykładowo: na obrazku obok  ply wynosi 3.

Uważam, że nie jest to najlepszy sposób określania grubości włóczki, ponieważ:
  • nie mamy danych na temat grubości poszczególnych włókien,
  • sznurek dywanowy nie powstaje w ten sposób!!! I dobrze, szlag by mnie trafił, gdyby sznurek mi się rozwarstwiał podczas pracy...

Ply jest szczególnie popularne w Wielkiej Brytanii, Australii i Nowej Zelandii. Sznurek, który używam do robienia dywanów, ma ply większe niż 16, a w Wielkiej Brytanii taki rozmiar sznurka często jest nazywany "Super Chunky".

Wpi


Jest to skrót od "wraps per inch", czyli po naszemu "liczba owinięć na jeden cal". Owijamy włóczkę dookoła ołówka albo drutu albo szydełka, itp..., nie za ściśle i nie za rzadko, czyli tak w sam raz i patrzymy ile takich owinięć zmieści się w jednym calu. 

źródło: http://www.woolfestival.com/articles/wpi.htm
Skoro jeden cal ma 2.54 cm (czyli 25.4 mm grubości), a mój sznurek ma 5 mm grubości, to wychodzi mi, że 2.54 cm/0.5 cm = około 5 wpi. Ta miara naprawdę mówi: 
podziel 2.54 przez grubość sznurka w cm, a dostaniesz wpi
Albo, w drugą stronę: 
podziel 2.54 przez wpi, a dostaniesz grubość sznurka w cm. 

Tylko po co dzielić, skoro wystarczy zapamiętać grubość sznurka? Ehhhh... Wpi jest popularne bardziej w USA niż w świecie brytyjskim. 

Jak to robią w Ameryce


Z lubością narzekam na ply i wpi, a tacy np. Amerykanie nie używają samych liczb do określania grubości włóczki, gdyż wolą... określenia słowne. Czyli: (0) lace, (1) super fine, (2) fine, (3) light, (4) medium, (5) bulky, (6) super bulky (< to mój sznurek!) oraz (7) jumbo.

W tabelce możecie zobaczyć, jak się mają różne miary do siebie i jakich narzędzi należy używać do poszczególnych grubości włóczki, sznurka, czy czego tam używacie:

Mądrości zamieszczone w tabelce zaczerpnęłam z [ Wikipedii ].


Gauge (wymawiaj: gejdż) 


O ile ply i wpi jestem w stanie od biedy przełknąć, tak do idei gauge nigdy się nie przyzwyczaję! Cóż to takiego? Otóż jest to liczba rzędów i oczek, jaka mieści się w kwadracie, np. 4x4 cale (czyli około 10x10 cm). Albo 1x1 cal, gdy robótka jest drobna. Za granicą można kupić specjalne linijki, które pomagają to mierzyć:

źródło: http://greenmountainfiberfestival.com/vendors.html

U nas raczej nie przykłada się do tego aż takiej wagi, ale przy umieszczaniu projektu na Ravelry zwykle muszę podać to nieszczęsne gauge. Czasem faktycznie to zmierzę, a czasem wpiszę z pamięci, bo przecież używam cały czas tego samego sznurka... i wtedy zwykle się pomylę :( Uważam, że mierzenie gauge jest w ogóle bez sensu w okrągłych robótkach!

W każdym razie, na Ravelry znalazłam tabelkę porównującą ply, wpi oraz gauge dla robienia na drutach:

źródło: http://www.ravelry.com/help/yarn/weights

Pytanie do zamorskich dziewiarek: używacie ply, wpi i gauge w codziennym życiu? Da się do tego przyzwyczaić? Pytałam kiedyś koleżankę, która długo mieszkała w USA, czy przyzwyczaiła się do tamtejszych miar i wag. Odparła, że owszem, da się żyć z jardami, uncjami, itd... ale nie da się przyzwyczaić do temperatury mierzonej w stopniach Fahrenheita :P A ja nigdy nie przyzwyczaję się do gauge!


wtorek, 31 stycznia 2017

Rosyjska ekranizacja zielonej mandali

W życiu nie myślałam, że dożyję czasów, gdy ktoś będzie chciał zekranizować moje dzieło! A tymczasem na początku grudnia zeszłego roku napisała do mnie Natalia Alimpijewa (czyli Наталья Алимпиева) z zapytaniem, czy może nakręcić serię filmów pokazujących szydełkowanie [ tego dywanu ] krok po kroku:


Natalia pochodzi z Samary, ale mieszka w Moskwie i prowadzi na youtubie kanał [ Club MK ], na który wrzuca samouczki pokazujące krok po kroku jak wydziergać różne rzeczy, nie tylko dywany:



Natalia prowadzi też stronę [ http://Club-MK.ru ]. U góry po prawej stronie w polu z lupką możecie wyszukać wpisy zawierające wyrażenie "Вяжем вместе" - czyli "dziergamy razem", albo możecie też wejść na stronę [ http://club-mk.ru/category/vyazannye-kovry-iz-shnura/ ] i pokażą Wam się wszystkie filmy samouczkowe na temat dywanów!


Takie filmy są bardzo przydatne nawet wtedy, gdy nie znacie języka, bo wszystko wyraźnie na nich widać. A i języka obcego można przy okazji trochę liznąć :) Natalia współpracowała już z takimi osobistościami jak Helen Shrimpton (to ta od wzoru [ Mandala Madness ]) oraz Dedri Uys (to ta od wzoru [ Sophie's Garden ]).

Poniżej znajdziecie siedmioodcinkowy serial na temat zielonej mandali, do której samouczek zamieściłam na blogu wiosną zeszłego roku. Natalia używa sznurka poliestrowego ze sztywnym rdzeniem, który nie wybacza pomyłek. Nie da się ugnieść własnym kuprem wypukłości dywanu, więc w niektórych okrążeniach na filmie pojawia się mniejsza liczba oczek, niż u mnie. O dziwo, nie psuje to efektu końcowego! Na filmach widać przy okazji link do rosyjskiego [ sklepu ze sznurkami ], może Wam się przyda, jeżeli mieszkacie w Rosji?

Część 1 - okrążenia od 1 do 7 [ otwórz większe w nowym oknie ]


Część 2 - okrążenia od 8 do 15 [ otwórz większe w nowym oknie ]



Część 3 - okrążenia od 16 do 20 [ otwórz większe w nowym oknie ]



Część 4 - okrążenia od 21 do 25 [ otwórz większe w nowym oknie ]



Część 5 - okrążenia od 26 do 30 [ otwórz większe w nowym oknie ]



Część 6 - okrążenia od 31 do 35 [ otwórz większe w nowym oknie ]



Część 7 - okrążenia od 36 do 43 [otwórz większe w nowym oknie]



A tak wygląda końcowe dzieło Natalii, które wylądowało w jej domku na wsi:



Natalia pisze, że te filmy to nie jest jej praca, tylko hobby. Nakręca je w wolnym czasie, gdy nikogo nie ma w domu lub gdy wszyscy śpią, bo podczas kręcenia filmu musi być cicho. Dywanów nie przerabia na podłodze, tylko na stole, tam też ustawia statyw od kamery. Dywany leżakują na podłodze tylko między kolejnymi okrążeniami. Ja nie potrafiłabym jednocześnie dziergać i mówić, więc pewnie dźwięk dokręcałabym osobno :D

Pierwszy mail od Natalii był napisany po angielsku, ale pomyślałam sobie, że będę do niej pisać po rosyjsku, żeby odświeżyć wiedzę z piątej klasy podstawówki. Od tamtych czasów zdążyłam zapomnieć prawie wszystko oprócz liter i szczątków gramatyki, a jedyne słówka, które przyswoiłam w międzyczasie, to nazwy ściegów szydełkowych :P Drukuję sobie te nasze maile, zaznaczam na kolorowo słowa, których nie znam i tłumaczę je na polski. Potem z pomocą [ google translate ], słownika [ glosby ] oraz rosyjskiej klawiatury, którą zainstalował mi Mąż, piszę moje uwagi na temat filmu. Mam szczerą nadzieję, że przeważnie nie piszę niechcący czegoś sprośnego :D Ale nie mam wątpliwości, że mój sposób budowania zdań i dobierania słownictwa wzbudza salwy śmiechu po drugiej stronie ekranu ;)


Muszę przyznać, że po ponad miesiącu korespondencji dużo szybciej piszę, czytam i rozumiem ze słuchu. Początkowo porządne odpisanie na maila zajmowało mi około godziny i byłam potem wykończona umysłowo. Teraz wyrabiam się w około pół godziny :) Może w końcu opanuję rosyjski na tyle, żeby nawet kiedyś porozmawiać na żywo?



wtorek, 24 stycznia 2017

Jak zrobić trójwymiarowy rancik?

Zamarzyła mi się ostatnio zimowa dywanowa mandala w kolorach ecru i szarym, koniecznie w dziurki. Poświęciłam więc około 20 godzin na wyszydełkowanie tego oto dywanu:







Dzieło jest kwadratem o boku 170 cm, zużyłam na nie około 1300 metrów sznurka bawełnianego w kolorze ecru i tak pi razy drzwi 500 metrów sznurka szarego. Wszystkie sznurki miały grubość 5 mm, a korzystałam z szydełka 9 mm. 

Jeszcze bardziej od zimowej mandali chciałam po prostu odtworzyć dwa fikuśne fałdko-ranciki (jeden okrągły i jeden kwadratowy) które podpatrzyłam w zeszłym roku we wzorze na [ Mandala Madness ] autorstwa Helen Shrimpton :) 

Jak się robi taki rancik:

1. Robimy okrążenie półsłupków (zwykłych, nie nawijanych). Jeżeli dywan ma rogi, to na rogu robimy po trzy półsłupki w jedno oczko.




2. Następnie okrążenie słupków podwójnych, ale tylko w przednią pętelkę tych półsłupków, co są pod spodem. Tylna pętelka ma pozostać wolna! Jeżeli dywan ma rogi, to na rogach będą już grupy trzech półsłupków z poprzedniego okrążenia - w każdy z tych trzech półsłupków robimy po dwa słupki podwójne. 





3. Czas na łączenie: robimy słupki wkłuwając się w tylną pętelkę słupków podwójnych i tylną pętelkę półsłupków dwa okrążenia temu. Nawijkę do słupka robimy przed wkłuciem się gdziekolwiek. Na ewentualnych rogach trzeba pamiętać, żeby każdy słupek podwójny przymocować do tego półsłupka, z którego ten słupek podwójny wyszedł. 




Ważne jest, aby łączenie odbywało się za pomocą słupków. Pierwszy, kolisty rancik dywanu łączyłam tylko półsłupkami i trzeba mocno odgiąć rancik, żeby te półsłupki w ogóle było widać! Oczywiście, jeżeli pracujecie tylko jednym kolorem, to nie ma to żadnego znaczenia: 


W fałdce kwadratowej byłam już mądrzejsza, użyłam słupków zamiast półsłupków i nie trzeba nic odginać, żeby zobaczyć kolorowe łączenie:


I tyle :) Taka prosta rzecz, a tyle radości!



poniedziałek, 16 stycznia 2017

W poszukiwaniu szarości

Wiem, wiem, znowu mi napiszecie w komentarzach pod tym postem i na facebooku, że po co pruć takie dzieło, że Wy byście nie mogły, itd. No więc powtarzam po raz wtóry, że sznurek nie lubi leżeć bezczynnie i cieszy się, gdy się go ponownie wykorzystuje :P A poza tym, wymyśliłam sobie nowy dywan-mandalę i desperacko potrzebuję tego szarego sznurka, który był na samym środku [ poprzedniej mandali ].


Żeby się dobrać do szarości, przerobiłam zewnętrze mandali na [ dwa koła ] o średnicach 130 cm i 100 cm. Myślałam początkowo o jednym kole, ale kolory jesienne jakoś mi się gryzą z fioletem. Robota zajęła mi ze dwa dni, używałam tradycyjnie szydełka 9 mm. Dywany zawierają sznurek bawełniany, bistorowy, poliestrowy oraz "włóczkę" Zpaghetti.



Zapomniałam już, jak bardzo uwielbiam robić gładki dywan kolisty, nie wymaga on ode mnie żadnego umysłowego wysiłku i bardzo mnie wycisza :) Mam ochotę zrobić jeszcze kilka takich kółek!


niedziela, 8 stycznia 2017

Dziurkacz w łezki

Jak być może już zauważyliście, mam słabość do dywanów w dziurki. Symetryczne dziurki nie stanowią może jakiegoś wielkiego wyzwania, ale dziurki w kształcie łezki dały mi trochę popalić i obiecuję, że już nigdy nie będę się w nie bawić:




Miałam sporo problemów z tym dywanem! Ciężko jest obdziergać dookoła niesymetryczne otwory w taki sposób, żeby po kilku okrążeniach brzeg dywanu był z powrotem kolisty :( Udało mi się to dopiero na końcu, gdy już kończył się sznurek. Poza tym, musiałam w wielu miejscach przerabiać razem kilka oczek lub robić słupki podwójne. Różne rodzaje ściegów położone obok siebie rozciągały dywan na różne sposoby, przez co wybrzuszał się on brzydko... I nawet ugniatanie moim ciężkim kuprem podczas dziergania nie rozplaskało tego dywanu dostatecznie. 

A jak się robi takie łezkowate dziurki? Właśnie tak: 



Dywan waży 6.5 kg mierzy 180 cm średnicy i zużył około 1300 metrów sznurka o grubości 5 mm. Robiłam go szydełkiem 9 mm przez jakieś 7-8 godzin. Dam mu pożyć przez kilka(naście?) dni, a potem przepruję go na jakąś mandalę :D

środa, 28 grudnia 2016

Rozeta

Jako że kobieta zmienną jest, opatrzył mi się już [ dywan ], który leżał w salonie od lipca i postanowiłam go przedziergać na nowy. Na dodatek znalazłam ostatnio na pintereście wzór bardzo ładnej serwetki, od której pożyczyłam środek. Zgubiłam jednak link do tego wzoru i nie umiem go od nowa znaleźć ;( Resztę dywanu zrobiłam w formie spiralnego niekończącego się okrążenia. Dzieło mierzy aż 200 cm średnicy, a bałam się, że wyjdzie dużo mniejsze:






Zużyłam 1350 metrów sznurka, a korzystałam z szydełka 9 mm. Przerobienie jednego kafelka poprzedniego dywanu zajęło mi 30 minut ale do tego dochodzi jeszcze cienka ramka, która była dookoła. Całość zajęła mi w sumie jakieś 9-10 godzin. 


Na tym zdjęciu widać, jak przechodzę z normalnych okrążeń do spiralnych:


A tu widać, jak stopniowo zmniejszam wysokość ściegu, żeby dywan nie kończył się brzydkim uskokiem. Potem jeszcze obdziergałam całość oczkami ścisłymi w tylną pętelkę:



Nowy dywan w sumie mi się podoba, ale chyba jednak wolałam kwadratowy. Tak więc nie przyzwyczajałabym się do niego ;) Ale do stycznia na pewno poleży!