wtorek, 12 czerwca 2018

Pasiasty zygzak

Już od długiego czasu czaiłam się na [ ten przepiękny wzór ] znaleziony na portalu MyPicot i w końcu się odważyłam. O ile efekt bardzo mnie zadowala wizualnie, nigdy nie zapomnę do jakiej wściekłości mnie doprowadził! Uwierzcie mi, nie da się zrobić piętnastu słupków podwójnych w jedno oczko, jeżeli sznurek ma 5 mm grubości, a szydełko 9 mm. Nic to, spaliłam mnóstwo kalorii i mam całkiem niezłe muskuły :) 





Dywan mierzy zaledwie około 115x150 cm i początkowo miał być wększy, ale poddałam się z przyczyn fizycznych :P Nie mam pojęcia, ile sznurka zużyłam, bo to miał być tylko taki eksperyment.

Wzór znajdziecie pod tymi linkami:

A jak już dojdziecie do tego fragmentu, to może lepiej róbcie każdy z pięciu płatków w osobne oczko? Ja oszukiwałam i robiłam 5 płatków w 3 oczka.


Dywan bardzo łatwo się odkurza, nie zaczepia się on dookoła ssawki odkurzacza mimo swoich dziur. A dzięki ażurowatości też nie "przyssywa" się za mocno i nie przesuwa podczas odkurzania.

czwartek, 31 maja 2018

Nowe wezgłowie w sypialni

Jak co roku postanowiłam uprać pokrowiec na wezgłowie z płyt OSB i przepruć go na inny wzór. W poprzednich latach miałam w sypialni takie dzieła:



Przód i tył są osobnymi bytami połączonymi oczkami ścisłymi za pomocą szydełka, głównie dlatego, że osobno łatwiej mieszczą się w pralce. Poza tym, co roku można zmieniać wzór na przodzie, ale nie trzeba od nowa dziergać tyłu ;) 

A w tym roku wykorzystałam wzór "Panel 10" z mojej ulubionej książki "Continuous Cables" autorstwa Melissy Leapman. Wzór ten ma 33 oczka, ale poprzez nabieranie rozciąga się do 37 oczek. Przód pokrowca mierzy łącznie 78 oczek, ale żałuję, że nie dałam ich o 10-20 więcej. Dlaczego? Robię na drutach od około dziesiątego roku życia, ale jakimś cudem zapomniałam, że im ściślejsze warkocze, tym węższa robótka. Po zainstalowaniu pokrowca wezgłowie wyglądało, jakby wcisnęło się w sweterek swojej mocno młodszej siostry. Małżonek prawie popłakał się ze śmiechu, a ja z rozpaczy. Nie, nie zrobiłam zdjęcia, bo ciężko się robi zdjęcie, jak człowieka szlag trafia...


Dorobiłam naprędce dwa okrążenia słupków pojedynczych, żeby poszerzyć i wydłużyć pokrowiec i faktycznie pasuje on teraz nieco lepiej, ale mam wrażenie, że nadal nieco trzeszczy w szwach.




Poprzednie pokrowce zużywały 650 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm, ale ten nowy zużył jakieś 700 metrów przez dosztukowanie boków. Korzystałam z drutów 12 mm z żyłką, a potem z szydełka 10 mm. 


sobota, 26 maja 2018

Łososiowa pufa

Pamiętacie, jak w marcu zrobiłam pokrowiec na [ pufę ] z opony według wzoru Jewgienii Tyczenko z Aczyńska w Rosji? No więc właśnie skończyłam kolejną :)




Korzystałam ze wzoru "Октябрь", czyli "Oktjabr", czyli "Październik". Kliknijcie koniecznie na poniższe linki, żeby zobaczyć samouczek na portalu stranamam.ru: 


Wzór jest bardzo porządnie obfotografowany i myślę, że nie trzeba za bardzo znać języka rosyjskiego. Na wszelki wypadek tu macie ściągę:
  • ВП - воздушная петля - wadusznaja pietlja - oczko łańcuszka
  • СБН - столбик без накида - stołbyk bez nakida - półsłupek (dosłownie: słupek bez narzutu)
  • ПССН - полустолбик с накидом - połstołbyk s nakidom - półsłupek nawijany, czyli z narzutem. Na innych stronach spotkałam się też z oznaczeniem: 1/2ССН.
  • ССН - столбик с одним накидом - stołbyk s adnim nakidom - słupek z jednym narzutem, czyli pojedynczy
  • СС2Н - столбик с 2-мя накидами - stołbyk z dwumja nakidami - słupek podwójny
  • ПК - попкорн - popkorn

Zrobiłam tylko 60-kilka okrążeń, bo opony by mi zabrakło. Trochę pooszukiwałam ostatnie okrążenia, żeby się załapać na te czerwone/bordowe pałąki z kuleczkami. Czuje taki niedosyt, że skończyłam tuż przed grande finale... Oryginalny wzór Jewgienii mierzy 74 cm średnicy, a moja okrojona wersja tylko 51 cm. Przez ułamek sekundy poważnie rozważałam zrobienie pufy z opony od traktora, ale Małżonek szybko sprowadził mnie na ziemię. Tak wygląda cały wzór Jewgienii:



Użyłam pięciu kolorów zamiast przepisowych czterech, głównie po to, żeby usprawiedliwić przed samą sobą zakup ogromnych ilości włóczki ;) Na wierzch poszło po niecałym jednym motku żółtym, zielonym, niebieskim, łososiowym i czerwonym. Bok zeżarł równe 4 motki łososiowego koloru. Wszystkie motki były marki Elian, ważyły po 50 g i pasowały do drutów i szydełka 3 mm.



Na bok pufy wykorzystałam wzór "Panel 20" z książki Melissy Leapman "Continuous Cables". Ma on 33 oczka szerokości, ale przez dobieranie oczek rozszerza się do 49 oczek. Wysokość wzoru to 24 rządki. Cały bok zawiera aż 22 takie panele. Prawie dwa lata temu opublikowałam [ schemat podobnego wzoru ] przy okazji innej pufy, z butelek:


Bok z górą zespoliłam jak zwykle oczkami ścisłymi po prawej stronie, żeby uzyskać ładny rancik:


W międzyczasie (w międzypufiu?) zrobiłam jeszcze dwa gładkie okrągłe dywany do salonu. Skoro pufy są maksymalnie ozdobne, to równie ozdobne dywany dawałyby już zbyt duży oczopląs:



I jeszcze się pochwalę, że mój Małżonek przepięknie urządził nasz balkon. Lubię tam wynosić pufę, żeby kłaść na niej nogi podczas relaksu na leżaku: 



Muszę jeszcze dorobić mały dywanik na balkon, bo deski bardzo nagrzewają się od słońca!



środa, 16 maja 2018

Liściaste dywaniki na przedpokój

Na początku mojej zabawy ze sznurkiem, czyli prawie 4 lata temu, bawiłam się liściastym wzorem znalezionym na blogu Kreatywne Dekoracje [klik! klik! klik!] i zrobiłam wówczas [ mleczowy liść ] do salonu:


Pamiętam, że dodawałam wówczas gdzieniegdzie dodatkowe rzędy, żeby liść był większy, a przede wszystkim dłuższy. Rok później zrobiłam jeszcze [ liściaste podkładki ] pod talerze:


Po latach zatęskniłam za tym wzorem i zrobiłam dwa (w porywach do trzech...) dywaniki na przedpokój. Miałam zrobić tylko jeden, ale ten pierwszy okazał się za mały. Większy biały liść mierzy w najszerszych miejscach 154x120 cm, a mniejszy 120x82 cm. Nie liczyłam, ile pożarły sznurka, ale nie jest to jakaś wielka ilość.




Mniejszy dywanik zrobiłam dokładnie według wzoru na [ tej stronie ]. No, prawie dokładnie - na końcu dodałam obrzeżkę ze słupków pojedynczych i dopiero wtedy zrobiłam ogonek.

Większy biały dywanik zrobiłam nieco inaczej - jak zerkniecie na schemat na dole [ tej strony ], to zobaczycie, że od czwartego okrążenia na kolejną "warstwę" wypustek liścia przypadają dwa rzędy/okrążenia słupków. Czyli po każdych dwóch rzędo-okrążeniach słupkowych obrabia się coraz mniejszą liczbę wypustek:

  • okrążenia 4 i 5 - obrobić wszystkie wypustki,
  • okrążenia 6 i 7 - 9 wypustek,
  • okrążenia 8 i 9 - 7 wypustek,
  • okrążenia 10 i 11 - 5 wypustek,
  • okrążenia 12 i 13 - 3 wypustki,
  • okrążenia 14 i 15 - jedna wypustka.

No więc w większym dywanie zmniejszałam liczbę wypustek po trzech rzędo-okrążeniach słupków, zamiast po dwóch.



Dwa liście mi nie wystarczyły, zrobiłam więc trzeci, w którym opuszczam wypustki co 4 rzędo-okrążenia. Dywan ten mierzy 185 cm od czubka do końca ogonka oraz 140 cm w najszerszym miejscu:



A tu macie porównanie z większym białym liściem:


Jest to bardzo łatwy i miły wzór, musicie go koniecznie wypróbować :)



środa, 9 maja 2018

Wielki dywan z resztek

Myślałby kto, że zrobienie dywanu o wymiarach 160x255 cm jest wyzwaniem. Otóż nie! Prawdziwym wyzwaniem jest obfotografowanie takiego dywanu w pomieszczeniu ze skosami. Nie macie pojęcia, w jakie zakamarki musiałam się wciskać i jakie pozycje przyjmować, żeby zrobić te zdjęcia :D Joga dla zaawansowanych to przy tym pikuś!






Dywan powstawał przez trzy dni i zużył mnóstwo resztek znalezionych w czeluściach szafy. Resztę resztek wyrzuciłam, bo nie nadawały się już do niczego. Wyszedł trochę ciemniejszy, niż go sobie wyobrażałam. Dokupiłam więc jasną narzutę na kanapę, żeby stryszek nie stał się ponury.



Korzystałam ze sznurków:
  • bawełnianych (5 mm), 
  • bistorowych (tylko 2 mm, więc składałam na pół) ,
  • poliestrowych (niby 5 mm, ale po rozciągnięciu mniej, więc i tak składałam je na pół).
Użyłam szydełka 9 mm.



Dywan ma 90 rządków długości i 102 słupki pojedyncze szerokości. Do tego dochodzą dwa okrążenia ramki ze słupków pojedynczych. Nigdy go nie spruję, bo znowu miałabym mnóstwo resztek :)

sobota, 28 kwietnia 2018

Takie tam wiosenne pitu-pitu

Nie ma żadnych szans na to, żebym w tym miesiącu wyrobiła się z kolejnym dywanem. Aby jednak kontynuować chlubną (szesnastomiesięczną już!) tradycję publikowania czterech wpisów miesięcznie, postanowiłam zapchać ten wpis różnymi drobiazgami, które popełniłam przez ostatnie miesiące :)

Mały dywanik do sypialni

Jest tak mikroskopijny, że nie zasługuje na osobny wpis. Mierzy tylko 80 cm średnicy i zużył 300-400 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm. Wzór nosi dumną nazwę "Doily #5" (po naszemu: "Serwetka #5"), a zaczerpnęłam z publikacji "Leisure Arts #3494: Pineapple Gallery" autorstwa Patricii Kristoffersen.




Ubranko na tablet, który udaje czytnik do książek

Tu muszę Was ostrzec, że jako mała dziewczynka nigdy nie przechodziłam różowo-księżniczkowej fazy rozwoju i teraz na stare lata to nadrabiam :D

Dlaczego czytam książki na tablecie, a nie na czytniku? Otóż parę lat temu kupiliśmy tablet z myślą o zamontowaniu go na lodówce, żeby wyświetlał mi przepisy kulinarne. Przesadziliśmy jednak z wielkością tabletu i wówczas nie udało nam się kupić "niewidzialnego" mocowania, tak aby tablet udawał, że jest przyklejony do lodówki. Żeby nie mieć poczucia straconych pieniędzy, zaczęłam na nim czytać książki i okazało się to strzałem w dziesiątkę :) Teraz nie wyobrażam sobie czytania na czymkolwiek innym!!! 

Ubranko na tablet zrobiłam na drutach 3 mm z dwóch kolorów włóczki - i to była ta łatwa część. Późniejsze naszywanie tych perełko-świecidełek było koszmarem i jeżeli kiedykolwiek któreś z nich odpadnie, to chyba wolałabym się pochlastać, niż przyszywać je od nowa.






Rękawiczki bezpalczaste

Wzór widoczny poniżej zaczerpnęłam [ stąd ] - są to "Vancouver Fog Mittens", czyli Bezpalczaste Rękawiczki Vancouverskiej Mgły. Zrobiłam je na pięciu drutach (2.75 mm) obustronnych. Dobrze, że z palców mają tylko kciuk, bo dzierganie palców to dla mnie koszmar! Wzór jest po angielsku, ale kiedyś pisałam już o [ dzierganiu na drutach po angielsku ] - może Wam się przyda?


Rękawiczki w sówki zrobiłam w zasadzie według tego samego przepisu, co Vancouverskie Mgliste Rękawiczki, ale zamiast warkocza dałam sówki znalezione w rosyjskim internecie [ klik! klik! klik!].




Wyszywane kurki do kuchni

Już kiedyś chwaliłam się moją [ kuchnią ] w stylu "wieś tańczy, wieś śpiewa". Regularnie coś do niej dokupuję lub dodzierguję, a tym razem wyszyłam kurki :) Zaczęłam je wyszywać w grudniu, a potem odłożyłam robótkę na prawie 4 miesiące, bo zostały mi do wyszycia tylko kontury, których bardzo nie lubię, bo są nudne. W końcu sprężyłam się i przez 45 minut okonturowałam te nieszczęsne kurki.




Mąż powiesił mi je nad kredensem udawanym przez dwie szafki stojące jedna na drugiej. Szafki powinny wisieć, ale mamy dużo skosów i zabrakło na nie ściany.


Mąż powiesił mi też zaczątek mojej kolekcji desek do krojenia. Teraz gdy wchodzę do kuchni, to kątem oka widzę coś ciemnego na ścianie i cały czas mam wrażenie, że na pewno jest to pająk albo dwa, tudzież 30... W każdym razie wyraźnie widać, że mam jeszcze miejsce na co najmniej jeden wyszywany obrazek!


I to by było na tyle :) Życzę Wam relaksującej majówki!!!