wtorek, 21 maja 2019

Wirujący dywan

Niby już miałam dość dywanów siedmiodzielnych/siedmiokątnych, ale do głowy przyszedł mi jeszcze pomysł na taki świderek:





Dywan mierzy 180 cm średnicy i zużył około 1100 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm. Wydziergałam go szydełkiem 9 mm przez pięć i pół godziny z niewielką przerwą na posiłek.

Trochę nie podoba mi się brzeg - wyszedł bardzo kanciasty, ale to dlatego, że zabrakło mi sznurka. Zakończyłam dywan jednym okrążeniem półsłupków nawijanych i jednym okrążeniem oczek ścisłych w tylną pętelkę:



Gdybym miała więcej sznurka, to pewnie wyrównałabym brzeg słupkami o różnej wysokości, żeby uzyskać idealne koło.

Wzór na ten dywan jest bardzo prosty. Narysowałam Wam tylko kilka pierwszych okrążeń, ale jestem pewna, że zauważycie ogólną zasadę, jaką rządzi się ten dywan. W każdym kolejnym okrążeniu niebieskie wirki mają o jeden słupek więcej, a czerwone wirki mają na przemian: o jeden słupek więcej albo o jedno oczko łańcuszka więcej. W okrążeniu brzegowym nie dodawałam już żadnych oczek.



Gdybyście wydziergali coś według tego wzoru, to koniecznie pochwalcie się zdjęciem gotowej pracy :)



poniedziałek, 13 maja 2019

Siedmiokątny ażurowy dywan na stryszek

Już chyba trzeci tydzień z rzędu bawię się siedmiokątnym wzorem i dzisiaj chciałabym Wam przedstawić takie coś:





Dywan mierzy 2 metry średnicy i zużył około półtora kilometra sznurka o grubości 5 mm. Do tego wzięłam szydełko aluminiowe 9 mm. Cała praca zajęła mi coś około 4 dni, czyli jakieś 12 godzin.

Na brzegu zrobiłam taki rancik: jedno okrążenie półsłupków nawijanych w tylną pętelkę i jedno okrążenie oczek ścisłych także w tylną pętelkę:


Narysowałam schemat dywanu - jest on tak łatwy i przewidywalny, że łatwo możecie przerobić wzór na większą liczbę okrążeń albo na liczbę płatków inną niż 7. Niektóre elementy narysowałam na kolorowo, żebyście zauważyli pewną prawidłowość. Zaczęłam od 14 słupków w magiczną pętlę, ale jeżeli dziergacie ściślej ode mnie, to możecie potrzebować 16 słupków i wtedy wyjdzie wam "ośmiodzielny" dywan.



Gdybyście coś wydziergali według tego wzoru, to bardzo proszę o maila ze zdjęciem gotowego dzieła :) Ja już się chyba nasyciłam siedmiokątnymi dywanami i następnym razem postaram się wydziergać coś zupełnie innego!



poniedziałek, 6 maja 2019

Jeszcze większy siedmiokątny dywan

Po poprzednim [ siedmiodzielnym dywaniku ] na przedpokój czułam taki trochę niedosyt, więc podczas majówki machnęłam większy dywan według tego samego wzoru:






Dzieło mierzy 185 cm średnicy i zużyło 5 szpulek (czyli nieco ponad 5 kilogramów) sznurka nowosolskiego o grubości 3 mm. Do tego użyłam szydełka 6 mm. 

Najpierw narysowałam schemat, ale potem pod koniec zabałam się, że mi nie wystarczy sznurka. Dlatego przez kilka ostatnich okrążeń opuszczałam po 4 słupki i robiłam po 4 oczka łańcuszka zamiast trzech. No i niepotrzebnie tak panikowałam, bo na końcu wystarczyło mi sznurka na całe trzy okrążenia ze słupków!!! 



Nic to, nie będę gryzmolić na nowo schematu, wrzucę jak jest, a Wy sami zdecydujecie pod koniec, czy panikować i robić większe "dziury" (żeby płatki szybciej się domknęły), czy też działać dokładnie według schematu:



Gdybyście coś wydziergali według mojego wzoru, to pochwalcie się zdjęciem i opiszcie szczegóły! Ja pewnie jeszcze pomęczę ten wzór, bo czuję, że nie do końca wykorzystałam jego potencjał ;)


piątek, 26 kwietnia 2019

Mały siedmiokątny dywan

A raczej "siedmiodzielny"? "Siedmiopłatkowy"? Jak zwał, tak zwał. W ciągu pięciu godziny pracy (z dość dużą przerwą na zakupy i obiad) wydziergałam takie małe coś na przedpokój:




Dywan mierzy 140 cm średnicy i zużył prawie 750 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm. Używałam szydełka 9 mm. Wzór jest siedmioramiennym kwiatkiem, co jest rzadkością, bo zwykle wzory szydełkowe mają 4, 6 albo 8 powtórzeń. Ale ja już dawno odkryłam, że najładniejsze i najbardziej płaskie koło wychodzi mi, gdy zaczynam od 14 słupków, a w kolejnych okrążeniach mam ich 28, 42, 56, 70, itd... Gdybym dziergała bardziej ściśle i zaczynałabym koło od 16 słupków, to wyszedłby mi kwiatek o ośmiu płatkach. Być może istnieją dziewiarki, które szydełkują tak luźno, że zaczęłyby koło od 12 słupków i wyszedłby im sześciopłatkowy kwiatek. 


Rozrysowałam schemat dywanu. Jest tak prosty, że możecie z łatwością przewidzieć, jaki byłby dalszy ciąg dywanu przy większej średnicy i większej ilości sznurka :) 



Pamiętajcie, że dwa ostatnie okrążenia robimy w tylną pętelkę, żeby powstał elegancki rancik:



Tak mi się spodobał ten wzór, że chyba przedziergam podczas majówki [ limonkowy dywan ] z pokoju-ze-schodami i zrobię większy egzemplarz!



wtorek, 16 kwietnia 2019

Wiosenne firany i serweta

Być może wiecie (a jeżeli nie wiecie, to się dowiecie) że jestem fanką wzorów zaprojektowanych przez Herberta Nieblinga. Żył on mniej więcej w pierwszej połowie XX wieku w Niemczech i przez większość życia projektował sobie wzory obrusów i je dziergał... na drutach! Takich dwuszpiczastych lub z żyłką. W Niemczech regularnie wychodziły czasopisma o długich i szeleszczących nazwach jak "Kunststricken" albo "Spitzenstricken", gdzie publikowano jego wzory, ale teraz to pewnie można je znaleźć już tylko w antykwariatach, na bazarkach wśród staroci i w internetach w postaci skanów.

Spróbujcie sobie wygooglać prace Herberta Nieblinga: 



Tej wiosny wydziergałam trzy rzeczy na podstawie wzorów Herberta Nieblinga :)


Najpierw w lutym zrobiłam serwetę na stół w salonie. Jej wzór znalazłam [ w tym albumie ] - jest to "Abb. 3 und 4 Zwei Runde Decken". Jak można tak brzydko nazwać tak piękny wzór?! No jak?! Nawet nie wiem, z jakiego czasopisma pochodzi ten wzór. Zużyłam około 250 gramów, czyli ponad 600 metrów kordonka "Camilla". Używałam drutów 3 mm z żyłką.




Postanowiłam poeksperymentować i dodałam od siebie jedno powtórzenie motywu. O, ten fragment:



Wyszło prawie płasko - robótka trochę faluje, ale może to dlatego, że ją zablokowałam do owalu (120x100 cm), a nie do koła?! Nadałam jej kształt owalu, żeby bardziej pasowała do mojego prostokątnego stołu.



Drugim wiosennym dziełem była nowa firana do sypialni. Mierzy ona 90x90 cm i zużyła 300 gramów, czyli 750 metrów czeskiego kordonka "Scarlet". Jej wzór pochodzi z [ tego albumu ], czyli z czasopisma "Burda - Alles aus Garn Kunststricken Folge 2". Wzór ma wyjątkowo romantyczną nazwę: "305/02". Ehhh....


Oryginalny wzór zawierał dookoła obramowanie z kwiatów, ale po zrobieniu obramowania okazało się, że firana jest zbyt duża jak na to okno. I w ten oto sposób trzy dni ciężkiej pracy poszły się gonić :D Po spruciu kwiatowego obramowania doszydełkowałam ze cztery okrążenia słupków pojedynczych.


Tak się przypadkiem złożyło, że moja [ poprzednia zasłonka ] pochodziła z tego samego czasopisma, ale zjadła o jeden motek kordonka więcej:




Na końcu zrobiłam zieloną firanę do pokoju-ze-schodami. Miałam za mało kordonka, ciut mniej niż 300 gramów, więc musiałam dorobić rzadką ramkę z resztek kordonka ecru (którego też miałam za mało!), żeby firana pasowała do okna i nie rozerwała się na strzępy po naciągnięciu na pałąki. Ostatecznie mierzy ona 85x85 cm, chociaż powinna mieć 90x90 cm. Wyraźnie widać na zdjęciu, jak pałąki wyginają się:




Schemat znalazłam w czasopiśmie "Kunststricken 1694", które znajdziecie [ tutaj ], a wzór nosi kolejną przepiękną nazwę "Abb. 6 Quadratische Decke" :D W międzyczasie dorobiłam jeszcze wiszący kwiatostan według [ tego samouczka ]:


Pałąki do mocowania firan kupiłam w Leroyu Merlinie za kilkanaście złotych. Znalazłam je koło działu z firanami, leżały na regale blisko świeczek i innych ozdobników:




Musicie wiedzieć, że wydzierganie jednego takiego nieblingowskiego dzieła zajmuje co najmniej tydzień! W tym roku pewnie machnę jeszcze ze dwa obrusiki i będę miała dość, aż do przyszłego roku ;) Wszystkie moje "nieblingi" znajdziecie na [ tej stronie ].



środa, 10 kwietnia 2019

Ostatni dywan w pętelki

Już trzeci raz bawię się pętelkowym wzorem i chyba się już nim nasyciłam :) O poprzednich dywanach możecie poczytać [ tutaj ] i [ jeszcze tutaj ]. Tym razem postanowiłam oddzielić pętelki rzędem słupków i przy okazji machnęłam (trochę za) duży dywan na przedpokój:




Dywan mierzy 125x180 cm (nie licząc frędzli) i zużył około 1050 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm. Używałam jak zwykle szydełka 5 mm.

Wzór jest naprawdę banalny. Robimy łańcuszek o długości 2+8*n+2 (np. 12, 20, 28, 36, 44, 52...), a następnie powtarzamy coś około czterech rzędów, po każdym rzędzie odwracając robótkę:


Dywan okoliłam ramką ze słupków. W narożne oczka dawałam po 5 słupków, zaś po bokach:
  • w oczka łańcuszka dawałam po jednym słupku,
  • w słupki pojedyncze dawałam po dwa słupki,
  • w półsłupki dawałam po jednym słupku,
  • w słupki siedmiokrotne dawałam w miarę równomiernie 9 słupków.
W kolejnych okrążeniach ramki robiłam po prostu słupek w słupek i 5 słupków w narożne oczka. 


Jeszcze się tylko pochwalę, że już mi wiosna [ klik! klik! klik! ] rozkwitła na przedpokoju:



Nacieszyłam się już tymi pętelkami, więc następny wpis będzie o czymś zupełnie innym :)