sobota, 20 lutego 2016

Ostatni ażur (aż do następnego razu)

Po raz kolejny zapragnęłam wydziergać ażurowy dywan i chyba dobrze się stało, bo teraz nareszcie mam już dość ażurów :) Co za dużo to niezdrowo! A może mam dość, bo kolor mi się nie spodobał? Różne zaszłości historyczne spowodowały, że mam dużo czerwonego sznurka. Nie pasuje mi on jednak do wystroju mieszkania. Aż trzeba było znieść ze stryszku pufę, żeby dywan pasował wizualnie do czegokolwiek :D Pewnie jutro zwinę go w rulonik i będzie sobie grzecznie leżał w szafie, aż przepruję go na coś innego i znowu będę narzekać, że kolor mi się nie podoba :P







Dzieło ma 163 x 163 cm, waży 5.5 kg i zużyło około 1150 metrów sznurka: 1000 metrów czerwonego i 150 metrów żółtego. Żółty sznurek użyłam niechcący, po tym jak zabrakło mi czerwonego sznurka na obwódkę, której zadaniem było wyprostować i naciągnąć ażurowy wzór. Właśnie, a propos wzoru, znajdziecie go na tej stronie [ klik! ] - piąty obrazek od góry. Użyłam szydełka 10 mm i sznurka bawełnianego o grubości 5 mm.

Nudzą mnie już te ażury - zero improwizacji, gniecie się to to, okręca się dookoła ssawki od odkurzacza i ma nierówne boki. Następny dywan zrobię bardziej mięsisty, w pełni improwizowany, prosty tam gdzie trzeba i kanciasty na rogach!


poniedziałek, 15 lutego 2016

Odliczanie do wiosny

Przez cały tydzień po raz kolejny odtwarzałam dywan na podstawie jego wyglądu tylko dlatego, że nie przyszło mi do głowy aby spisać schemat podczas jego dziergania. Ehhh, chyba nigdy się nie nauczę systematycznego katalogowania dywanów popełnianych w chwili natchnienia :D
Już kilka osób napisało mnie z prośbą o schemat do [ wielokolorowej mandali ], którą zrobiłam w sierpniu zeszłego roku:



Odtworzyłam powyższy dywan prawie dokładnie - zgadza się większa część środka, pominęłam natomiast zewnętrzne okrążenie zygzaków na kwadracie (ciężko się robi te zygzaki!), na końcu dodałam ze dwa okrążenia, żeby dywan był dłuższy.






Dywan mierzy 150x170 cm, czyli jest o 10 cm dłuższy od swojego prototypu. Waży 6.8 kg i zużył łącznie około 2 kilometry sznurka, czyli:
  • 450 metrów białego sznurka bawełnianego o grubości 5 mm,
  • 750 metrów bawełnianego sznurka khaki o grubości 5 mm,
  • 300 metrów wściekle jasnozielonego sznurka bistorowego o grubości 2 mm - składałam go na pół, żeby uzyskać sznurek 4 mm,
  • 500 metrów ciemnozielonego bawełnianego sznurka o grubości 3 mm (tyle miał na początku, ale był przerabiany i prany wiele razy, więc teraz ma około 2.5 mm) - też składałam go na pół, aby mógł udawać sznurek pięciomilimetrowy.
Przeważnie używałam szydełka 9 mm, ale zygzaki robiłam szydełkiem 5 mm.

No i tak sobie pomyślałam, że skoro dywan wyszedł zielony, to świetnie nadawałby się na akcję odliczania do wiosny. Coś jak kalendarz adwentowy, tylko że bez adwentu ;) Nie zrobimy całego dywanu - 43 okrążenia to trochę za dużo i pewnie wszystkim szybko by się znudziło. Zrobimy kwadratowy dywan, mniej więcej taki, jaki widać na tym zdjęciu. Na taki kwadrat o boku długości 130 cm wystarczą "jedynie" 34 okrążenia. Kto chce, to potem go przerobi na większy prostokąt.


Od pierwszego marca będę codziennie udostępniać fragment schematu tego mandalowego dywanu. Naszą akcję zakończymy 20 lub 21 marca. Mam spory problem z astronomiczną wiosną! W szkole podstawowej uczono mnie, że przypada ona 21 marca. Ale w ciągu ostatnich lat trochę się to pokiełbasiło. Pozwolę sobie przytoczyć [ Wikipedię ]:
Pierwszy dzień wiosny, obchodzony jest w dniu równonocy wiosennej, który najczęściej przypada w dniu 21 marca lub dnia poprzedniego lub następnego, w zależności gdzie jest obserwowana. W XX wieku wiosna w strefie czasowej Polski rozpoczynała się zwykle 21 marca, zaś w miarę przybliżania się końca stulecia coraz częściej 20 marca. W 2011 roku pierwszy dzień wiosny przypadł na 21 marca (godz. 00:21), zaś wszystkie kolejne do roku 2043 będą obchodzone wyłącznie 20 marca, a od 2044 roku – 19 albo 20 marca. Kolejny początek wiosny w dniu 21 marca nastąpi dopiero w roku 2102. Przyczyną zjawiska jest ruch punktu Barana związany z precesją ziemskiej osi rotacji.
Spytałam o to mojego Małżonka, który jest zodiakalnym Baranem. Zeznaje on, że absolutnie nie rusza żadnym punktem i nie jest związany z żadną precesją ;) I jego też uczono w szkole, że wiosna zaczyna się 21 marca.

Ale wracając do tematu, co będzie potrzebne do zrobienia kwadratowego dywanu?
  • sznurki bawełniane o grubości 5 mm:
    • około 250 metrów białego,
    • około 500 metrów w kolorze khaki,
    • około 150 metrów ciemnozielonego (ja używałam cieńszego złożonego na pół, ale to bardzo niewygodna metoda!),
  • około 200 metrów bistorowego sznurka o grubości 2 mm albo około 100 metrów sznurka o grubości 4 mm - na moim dywanie miał on kolor jasnozielony,
  • szydełka o grubościach 9 mm i 5 mm,
  • nożyczki, 
  • igła i nici do zespalania sznurków o tych samych kolorach.

Kolory oczywiście każdy wybiera dowolnie, według własnych upodobań! Nie musicie też koniecznie robić dywanu. Można przecież wydziergać:
  • kwadratową poduszkę z resztek włóczki,
  • okrągłą (jeżeli przestaniecie dziergać odpowiednio wcześnie :D) poduszkę z resztek włóczki, 
  • pokrowiec na czytnik do e-booków z kordonka,
  • poduszkę na igły albo etui na telefon zrobione cieniusim szydełkiem ze zwykłych nici (o ile macie dobrą lupę :P),
  • a może dużą torebkę z resztek włóczki? Ale musiałaby mieć jakąś poszewkę, żeby drobiazgi nie wypadały.


Tak więc gromadźcie sznurki lub resztki włóczki, muliny, kordonków, itd...

Ruszamy 1 marca :)


piątek, 5 lutego 2016

Żółty dywan i kilka słów o tłumaczeniach

Dzisiaj spełniam kolejne życzenie zagranicznych dziewiarek - publikuję anglojęzyczne zaklęcia na prostokątny dywan, który zrobiłam [ niecały rok temu ].




Zaklęcia można ściągnąć za darmo i bez logowania w postaci pliku PDF z [ mojej strony ] na Ravelry:




Dywan był dość dokładnie opisany po polsku w [ kwietniu zeszłego roku ], ale przyznaję, że ciężko coś zrozumieć z tego opisu, jeżeli nie jest się Słowianinem. Dlatego ugięłam się pod presją próśb, narysowałam schemat i dodałam opis w języku angielskim, który z wielu przyczyn nadal jest bardziej popularny niż polski.

Sama często korzystam ze strony [ google translate ], gdy napotkam jakiś przepiękny wzór opisany w języku, którego nie znam. Takie przetłumaczone automatycznie strony są jednak najczęściej trudne do zrozumienia. Kilka miesięcy temu czytałam ciekawy artykuł na temat automatycznego tłumacza googlowskiego. Okazało się, że podczas tłumaczenia z języka np. polskiego na język np. chiński, translator i tak używa przejściowo języka angielskiego:
polski -> angielski -> chiński

Co dziwniejsze, mechanizm działa tak samo podczas tłumaczenia między językami z tej samej grupy językowej, np. z polskiego na rosyjski:
polski -> angielski -> rosyjski

Jeżeli język jest bardziej niszowy, np. taki kataloński, to podczas tłumaczenia najpierw przerabia się go na najbliższy mu język, czyli np. taki hiszpański. Tak więc automatyczne tłumaczenie googlowskie z katalońskiego na chiński będzie przebiegało w ten sposób:
kataloński -> hiszpański -> angielski -> chiński

Ma to pewien sens - łatwiej jest dopracować technikę tłumaczenia ze wszystkich języków na angielski (i vice versa), niż dopracować techniki tłumaczeń między wszystkimi możliwymi parami języków. Pomyślcie jednak, ile zniekształceń powstaje za każdym kolejnym tłumaczeniem! Mogę napisać po polsku: "zrób dwa słupki w jedno oczko", a po drugiej stronie oceanu ktoś przeczyta: "twoja matka wygląda jak wielbłąd", obrazi się i już nigdy nie chwyci za szydełko...

Żeby nie było, wielbłądy potrafią być bardzo piękne! O, na przykład ten: