piątek, 26 kwietnia 2019

Mały siedmiokątny dywan

A raczej "siedmiodzielny"? "Siedmiopłatkowy"? Jak zwał, tak zwał. W ciągu pięciu godziny pracy (z dość dużą przerwą na zakupy i obiad) wydziergałam takie małe coś na przedpokój:




Dywan mierzy 140 cm średnicy i zużył prawie 750 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm. Używałam szydełka 9 mm. Wzór jest siedmioramiennym kwiatkiem, co jest rzadkością, bo zwykle wzory szydełkowe mają 4, 6 albo 8 powtórzeń. Ale ja już dawno odkryłam, że najładniejsze i najbardziej płaskie koło wychodzi mi, gdy zaczynam od 14 słupków, a w kolejnych okrążeniach mam ich 28, 42, 56, 70, itd... Gdybym dziergała bardziej ściśle i zaczynałabym koło od 16 słupków, to wyszedłby mi kwiatek o ośmiu płatkach. Być może istnieją dziewiarki, które szydełkują tak luźno, że zaczęłyby koło od 12 słupków i wyszedłby im sześciopłatkowy kwiatek. 


Rozrysowałam schemat dywanu. Jest tak prosty, że możecie z łatwością przewidzieć, jaki byłby dalszy ciąg dywanu przy większej średnicy i większej ilości sznurka :) 



Pamiętajcie, że dwa ostatnie okrążenia robimy w tylną pętelkę, żeby powstał elegancki rancik:



Tak mi się spodobał ten wzór, że chyba przedziergam podczas majówki [ limonkowy dywan ] z pokoju-ze-schodami i zrobię większy egzemplarz!



wtorek, 16 kwietnia 2019

Wiosenne firany i serweta

Być może wiecie (a jeżeli nie wiecie, to się dowiecie) że jestem fanką wzorów zaprojektowanych przez Herberta Nieblinga. Żył on mniej więcej w pierwszej połowie XX wieku w Niemczech i przez większość życia projektował sobie wzory obrusów i je dziergał... na drutach! Takich dwuszpiczastych lub z żyłką. W Niemczech regularnie wychodziły czasopisma o długich i szeleszczących nazwach jak "Kunststricken" albo "Spitzenstricken", gdzie publikowano jego wzory, ale teraz to pewnie można je znaleźć już tylko w antykwariatach, na bazarkach wśród staroci i w internetach w postaci skanów.

Spróbujcie sobie wygooglać prace Herberta Nieblinga: 



Tej wiosny wydziergałam trzy rzeczy na podstawie wzorów Herberta Nieblinga :)


Najpierw w lutym zrobiłam serwetę na stół w salonie. Jej wzór znalazłam [ w tym albumie ] - jest to "Abb. 3 und 4 Zwei Runde Decken". Jak można tak brzydko nazwać tak piękny wzór?! No jak?! Nawet nie wiem, z jakiego czasopisma pochodzi ten wzór. Zużyłam około 250 gramów, czyli ponad 600 metrów kordonka "Camilla". Używałam drutów 3 mm z żyłką.




Postanowiłam poeksperymentować i dodałam od siebie jedno powtórzenie motywu. O, ten fragment:



Wyszło prawie płasko - robótka trochę faluje, ale może to dlatego, że ją zablokowałam do owalu (120x100 cm), a nie do koła?! Nadałam jej kształt owalu, żeby bardziej pasowała do mojego prostokątnego stołu.



Drugim wiosennym dziełem była nowa firana do sypialni. Mierzy ona 90x90 cm i zużyła 300 gramów, czyli 750 metrów czeskiego kordonka "Scarlet". Jej wzór pochodzi z [ tego albumu ], czyli z czasopisma "Burda - Alles aus Garn Kunststricken Folge 2". Wzór ma wyjątkowo romantyczną nazwę: "305/02". Ehhh....


Oryginalny wzór zawierał dookoła obramowanie z kwiatów, ale po zrobieniu obramowania okazało się, że firana jest zbyt duża jak na to okno. I w ten oto sposób trzy dni ciężkiej pracy poszły się gonić :D Po spruciu kwiatowego obramowania doszydełkowałam ze cztery okrążenia słupków pojedynczych.


Tak się przypadkiem złożyło, że moja [ poprzednia zasłonka ] pochodziła z tego samego czasopisma, ale zjadła o jeden motek kordonka więcej:




Na końcu zrobiłam zieloną firanę do pokoju-ze-schodami. Miałam za mało kordonka, ciut mniej niż 300 gramów, więc musiałam dorobić rzadką ramkę z resztek kordonka ecru (którego też miałam za mało!), żeby firana pasowała do okna i nie rozerwała się na strzępy po naciągnięciu na pałąki. Ostatecznie mierzy ona 85x85 cm, chociaż powinna mieć 90x90 cm. Wyraźnie widać na zdjęciu, jak pałąki wyginają się:




Schemat znalazłam w czasopiśmie "Kunststricken 1694", które znajdziecie [ tutaj ], a wzór nosi kolejną przepiękną nazwę "Abb. 6 Quadratische Decke" :D W międzyczasie dorobiłam jeszcze wiszący kwiatostan według [ tego samouczka ]:


Pałąki do mocowania firan kupiłam w Leroyu Merlinie za kilkanaście złotych. Znalazłam je koło działu z firanami, leżały na regale blisko świeczek i innych ozdobników:




Musicie wiedzieć, że wydzierganie jednego takiego nieblingowskiego dzieła zajmuje co najmniej tydzień! W tym roku pewnie machnę jeszcze ze dwa obrusiki i będę miała dość, aż do przyszłego roku ;) Wszystkie moje "nieblingi" znajdziecie na [ tej stronie ].



środa, 10 kwietnia 2019

Ostatni dywan w pętelki

Już trzeci raz bawię się pętelkowym wzorem i chyba się już nim nasyciłam :) O poprzednich dywanach możecie poczytać [ tutaj ] i [ jeszcze tutaj ]. Tym razem postanowiłam oddzielić pętelki rzędem słupków i przy okazji machnęłam (trochę za) duży dywan na przedpokój:




Dywan mierzy 125x180 cm (nie licząc frędzli) i zużył około 1050 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm. Używałam jak zwykle szydełka 5 mm.

Wzór jest naprawdę banalny. Robimy łańcuszek o długości 2+8*n+2 (np. 12, 20, 28, 36, 44, 52...), a następnie powtarzamy coś około czterech rzędów, po każdym rzędzie odwracając robótkę:


Dywan okoliłam ramką ze słupków. W narożne oczka dawałam po 5 słupków, zaś po bokach:
  • w oczka łańcuszka dawałam po jednym słupku,
  • w słupki pojedyncze dawałam po dwa słupki,
  • w półsłupki dawałam po jednym słupku,
  • w słupki siedmiokrotne dawałam w miarę równomiernie 9 słupków.
W kolejnych okrążeniach ramki robiłam po prostu słupek w słupek i 5 słupków w narożne oczka. 


Jeszcze się tylko pochwalę, że już mi wiosna [ klik! klik! klik! ] rozkwitła na przedpokoju:



Nacieszyłam się już tymi pętelkami, więc następny wpis będzie o czymś zupełnie innym :)