niedziela, 27 kwietnia 2014

Dywan "Bukiet"

Tym razem na sznurki czekałam aż dwa dni, przez co znowu dotarły do pracy i znowu musiałam dowieźć je do domu. W oczekiwaniu na surowiec wymyśliłam sobie taki oto wzór z kwiatów:



Na ogół nie lubię robić dużych (arcy!)dzieł z doczepianych motywów, ponieważ regularne doszydełkowywanie małych części po prostu męczy mnie i nudzi. Ale metoda ta jest bardzo wygodna podczas robienia dywanu - można łatwo oszacować czas wykonania (20 minut * 19 kwiatków) i całkowitą długość sznurka (5 kwiatków to niecałe 200 metrów). Taki dywan można też dowolnie powiększyć po pewnym czasie, dodając kolejne okrążenie kwiatowe. Łatwo również można przerobić sześciokątny okrąg na owal.

Zużyłam aż 751 metrów sznurka na dywan o średnicy 140 cm. Owa sznurkożerność sprawiła, że końcowy produkt wyszedł bardzo "mięsisty". Wygodnie się na nim siedzi i poleguje. Może kiedyś dorobię kolejne okrążenie z 18 dodatkowych kwiatów.

Dywan początkowo mi się nie podobał, lecz po odwróceniu na lewą stronę okazał się rewelacyjny :) Spędziłam przez to kilka minut przeciągając niezliczone końcówki sznurków ze strony "niby lewej" na stronę, którą poprzednio uważałam za "prawą".

Kilka fotek w trakcie pracy:



Zostało mi jeszcze dużo sznurka - może zrobię koszyk?



Szczegóły:

Model: Bukiet
Materiał: sznurek bawełniany, 5 mm
Szydełko: 10 mm (plastikowe)
Czas wykonania: 6.5 h
Średnica: 140 cm
Waga: 3.6 kg
Długość sznurka: 751 m

wtorek, 22 kwietnia 2014

Domowe Zpagetti

Na początek radosna wiadomość: dywan Pawie oka już się "wyśmierdział" i teraz pachnie całkiem przyjemnie :)

A teraz do rzeczy: jakiś czas temu pisałam o Hoooked Zpagetti. Cena jednego motka to 30-40 zł, zaczęłam się więc zastanawiać, czy nie dałoby się zrobić takiej przędzy metodą chałupniczą.

Znalazłam w sieci ten oto film, pokazujący jak zrobić "t-shirt yarn" z bawełnianych koszulek z odzysku.



Spróbowałam i już na samym początku napotkałam na problem: w polskich ciuchlandach bardzo ciężko jest dopaść koszulkę bezszwową! Kupiłam cztery wielkie koszulki ze szwami, uprałam, poczekałam aż wyschną, pocięłam, rozciągnęłam, zwinęłam i wyszedł mi z tego... mały koszyczek:




Wydałam około 16 zł, nie licząc wody i prądu do pralki. Po odrzuceniu nieprzydatnych fragmentów koszulek zostało mi jakieś 750 gramów bawełny. Zpagetti zrobione z t-shirtów jest bardzo sprężyste i ciężko się nim szydełkuje. Do tego dochodzą kawałki szwów i ślady po przyszytych metkach pojawiające się co chwilę. Gotowy produkt również jest sprężysty i mało solidny.

O ile pozyskiwanie takiego Zpagetti wychodzi tanio, o tyle jego jakość jest nienajlepsza zaś nakład pracy jest olbrzymi i na dłuższą metę się nie opłaca :( A miało być tak pięknie!

niedziela, 20 kwietnia 2014

Dywan "Krople rosy"...

... chociaż myślałam też o nazwie "Zielone krowie placki". Jakieś licho podkusiło mnie, żeby zrobić dywan ze sznurka poliestrowego.



Sznurek poliestrowy to koszmar! Ciągnie się to to jak gumka od gaci, nie da się zrobić ażurowych wzorów, tylko takie zwarte. Jest za lekki, więc dywan nigdy nie uprasuje się pod swoim ciężarem. Nadaje się bardziej na pokrowce do poduszek i puf. Może jeszcze na gobeliny (z racji lekkości).

No dobrze, ma może 3 (słownie: trzy) zalety:
- bardzo milusi w dotyku (gdy robiłam poprzedni dywan ze sznurka bawełnianego, to musiałam założyć bawełnianą rękawiczkę, żeby sznurek mi nie obtarł skóry do krwi),
- ładnie pachnie - w zasadzie, to w ogóle niczym nie pachnie, co również oznacza, że nie śmierdzi (tak jak sznurek bawełniany),
- był tani i zielony jednocześnie :D

Może i fajnie wygląda z daleka i na zdjęciach, ale z bliska widać łączenia. Nie popełnię znowu tego modelu, dopóki nie dopracuję techniki.


Z ciekawostek - szydełko aluminiowe nie powoduje u mnie odgniotka na małym palcu tak jak to robiło szydełko plastikowe.

Szczegóły:

Model: Krople rosy
Materiał: sznurek poliestrowy, niby 5 mm ale rozciąga się do cieńszego
Szydełko: 9 mm, aluminiowe
Czas wykonania: caaaaały dzień
Średnica: około 150 cm
Waga: 1400 g
Długość sznurka: równo 1 km :)

piątek, 18 kwietnia 2014

Dywan "Pawie oka"

Zaczęłam dziergać ten dywan we wtorkowy wieczór, ale dopiero w czwartek znalazłam kilka godzin wolnego na dokończenie go.


Sznurek bawełniany to wspaniały materiał! Jest odpowiednio sztywny i ciężki, więc dywan od razu wychodzi gładki, a ewentualne drobne zmarszczki wygładzają się samoistnie pod wpływem ciężkości sznurka. Jego jedynym mankamentem jest zapach - sznurek wydziela dyskretną woń smaru do maszyn albo innego technicznego mazidła. Początkowo oszukiwałam się, że to sprawka robotników zdzierających stary asfalt na ulicy przed blokiem, ale kolejne dni potwierdziły smutną prawdę - to jednak sznurek. Mój Mąż z kolei uważa ten zapach za bardzo przyjemny i twierdzi, że mam "zwęchy" (zapachowy odpowiednik "zwidów").

Drobnym mankementem jest też szorstkość sznurka - bardzo obcierał mi dłoń i w końcu musiałam założyć bawełnianą rękawiczkę z obciętymi palcami. Jest jednak bardzo przyjemny w dotyku, gdy chodzi się po nim boso. Wspaniale masuje stopy :)

Dywan mierzy 170 cm średnicy, waży około 4.5 kg. Dziergałam go łącznie przez 9 godzin w ciągu dwóch dni. Tak jak poprzednio, dostałam odgniotek na małym palcu od używania szydełka, o zakwasach nie wspomnę... Zużyłam 925 metrów sznurka, z pozostałych 75 metrów zrobiłam pokrowiec na taboret, ale muszę go jeszcze uprasować moją kształtną częścią ciała, bo jest bardziej trójwymiarowy niż bym sobie tego życzyła.


A tu widok z góry: nieważne w jaki sposób próbowałam robić zdjęcie, dywan za cholerę nie chciał się zmieścić w kadrze. Dla porównania skali - japonki i koło (przednie) od roweru.


I jeszcze detale:



Szczegóły:

Model: Pawie oka
Materiał: sznurek bawełniany, 5 mm grubości
Szydełko: 10 mm, plastikowe
Czas wykonania: 9 godzin
Średnica: 170 cm
Waga: prawie 4.5 kg
Długość sznurka: 925 metrów


wtorek, 15 kwietnia 2014

Sznurki przyszły!

Właśnie tak wyglądają dwa kilometry sznurka na dwa dywany Dostałam je już 23.5 godziny po złożeniu zamówienia, mimo iż szły kurierem GLS!

Kurier z paczką zdybał mnie w pracy, więc potem musiałam przetransportować około 6-7 kilogramów sznurka do domu. Była to doskonała wymówka do skorzystania z autobusu :)

Efekty zobaczycie już niebawem!


poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Dywanik "Mandala" do sypialni

Zaszalałam ostatnio na Dniach Kraftu (dlaczego nie rękodzieła, tylko jakiegoś kraftu?!) w Galerii Przymorze i kupiłam dwa motki oryginalnej "włóczki" Zpagetti :) Gwoli ścisłości: nie jest to włóczka, tylko dzianina z odzysku - aż 120 metrów w każdym motku. Ale będę mówić "włóczka", bo słowo to ma mniej sylab niż "dzianina z odzysku", a ja oszczędna jestem.


Owa zdobycz ważyła łącznie około dwóch kilogramów a mój dzielny Mąż nie dość, że dał się zaciągnąć na te pasmanteryjne mini-targi przeznaczone dla kobiet w kwiecie wieku, to jeszcze potem to dźwigał. Żeby nie było - potem poszliśmy do Leclerka i kupiliśmy mu pompkę nożną z manometrem i ukraińskie piwo, więc też dostał coś od życia. Jestem z niego niesamowicie dumna :) Odróżnia sutasz od dekupażu!

W każdym razie, za pomocą dosyć grubego szydełka zrobiłam ten oto dywanik do sypialni:



Dywan waży prawie 2 kg i mierzy 95 cm średnicy - dla porównania położyłam na nim japonki o rozmiarze 39 (bardzo niewygodne, od lat ich nie noszę!). Końcowy wyrób jest nie za sztywny i nie za miękki, raczej taki al dente, jak przystało na dywan zrobiony ze Zpagetti. Cała robota zajęła mi około czterech godzin z krótkimi przerwami na jedzenie, picie i siusiu.

Na początku taki dywan szydełkuje się jak zwykłą serwetkę, ale w końcu przychodzi ten moment, kiedy robi się za duży i trzeba na nim usiąść, aby wygodnie obrabiać krawędź. Dzięki temu od razu wychodzi uprasowany, bo (nie oszukujmy się...) mam na czym siedzieć :D Zdziwiły mnie trochę zakwasy, które odczuwałam na drugi dzień. Powstały one na skutek powtarzania czynności: usiądź po turecku na dywanie, poszydełkuj trochę, podnieś się, obróć się (lub dywan) o kilka stopni, usiądź po turecku na dywanie... i tak ze sto razy.

Zostało mi jeszcze trochę włóczki na inne eksperymenty, więc po kilku dniach dorobiłam pokrowiec na taboret z IKEI:


Zpagetti jest miłe w dotyku i nie drażni skóry rąk nawet przy długotrwałym kontakcie, ale na małym palcu zrobił mi się odgniotek od używania szydełka. Co do składu, to w zależności od partii materiału Zpagetti zawiera 90-92% bawełny, zaś reszta to lycra. Wyroby ze Zpagetti można prać w pralce, tak jak zwykłe ubrania. Na pewno jeszcze coś wykonam z tego materiału.


Szczegóły:

Model: Mandala
Materiał: 2 motki Hoooked Zpagetti
Szydełko: 10 mm plastikowe
Czas dziergania: 4 h
Średnica: 95 cm
Waga: prawie 2 kg
Długość sznurka: jakieś 220 metrów




piątek, 11 kwietnia 2014

Dzień dobry, cześć i czołem

Witam wszystkich :)

Na tym blogu będę umieszczać opisy moich zmagań z dzierganiem dywanów i inszego rękodzieła. Okazjonalnie dorzucę pewnie jakiś przepis kulinarny albo zdjęcia z wycieczki rowerowej.

Jeżeli zainteresowała Cię któraś z moich prac - napisz do mnie:
magic.carpet.studio@gmail.com