czwartek, 29 października 2015

Jak ponownie zrobić dywan w kształcie sowy

W marcu tego roku zamieściłam na blogu samouczek do sowiego dywanu. Zawierał on głównie opis obrazkowo-słowny, jako że kompletnie nie przewidziałam zainteresowania ze strony dziewiarek nie władających naszą piękną, skomplikowaną mową pełną dziwnych zlepków liter i dźwięków.

Po kilku miesiącach molestowania (mnie! nie w sensie, że ja kogoś!) uległam i złożyłam do kupy filmik na temat powstawania sowiego dywanu. Mam nadzieję, że jest zrozumiały nie tylko dla polskojęzycznych dziewiarek :) Proszę oglądać w rozdzielczości HD i na pełnym ekranie, żeby było widać każdy słupek!




Bardzo proszę o zdjęcia dzieł, gdyby ktoś się pokusił o zrobienie sowy :) Na razie napłynęło do mnie tylko pięć sów, to stanowczo za mało!







czwartek, 22 października 2015

Biało-zielona mandala

Ten dywan miał trafić do salonu, ale Małżonkowi spodobały się kolory i wypukłości. Dywan zostanie więc na stryszku, gdzie Małżonek będzie mógł go podziwiać ze swojej norki komputerowej :)





Dywan ma wymiary 200x160 cm, nie licząc dziesięciocentymetrowych frędzli po dwóch stronach i waży około 10 kg. Zużyłam na niego:
  • 1500 metrów sznurka ecru - bawełna, 5 mm grubości (a raczej 4-4.5, bo już się trochę sprał),
  • 350 metrów sznurka oliwkowego - jak wyżej (resztki z jarmarku :D),
  • 900 metrów ciemnozielonego bawełnianego sznurka o grubości 3 mm (bardziej 2-2.5 mm, sprał się już i wymarniał) złożonego na pół - można przyjąć, że jest to 450 metrów sznurka o grubości 5 mm. Generalnie nie polecam takiego rozwiązania, sznurek nie chciał się ładnie skręcić i często nabierałam szydełkiem jedno pasmo, zamiast dwóch. Strasznie było to upierdliwe, ale mam tego sznurka bardzo dużo i jakoś nie chce się on skończyć...
Korzystałam z szydełka 9 mm, jako że sznurki nie były pierwszej puchatości. W przypadku nowych sznurków prosto od producenta użyłabym szydełka 10 mm.

Nie mam pojęcia, ile godzin zajęła mi cała praca. Wielokrotnie prułam po kilka nieudanych okrążeń i dorabiałam nowe. Zaryzykowałabym jednak stwierdzenie, że zmieściłabym się w 15 godzinach mając gotowy wzór.

Podczas dziergania nakręciłam aż dwa filmiki pokazujące trudniejsze ściegi. Jeden z nich już wystąpił w mojej poprzedniej mandali, jest to ścieg zgapiony z serwetki Nell autorstwa Patricii Kristoffersen. Bardzo lubię ten ścieg i na pewno będzie się on pojawiał częściej w moich pracach :)

 




Drugim ściegiem są całkowicie dla mnie nowe bąbelki, pojawiają się po bokach dywanu. Aby je zrobić, trzeba przerabiać jednocześnie dwa pasma sznurka w różnych kolorach: 




I nareszcie - samouczek właściwy :) Oglądajcie na pełnym ekranie i w rozdzielczości HD, inaczej będzie niewyraźnie! Taka rozdzielczość powinna się sama ustawić na youtube, ale zależy to też od łącza internetowego. Zrobienie filmiku, czyli rysowanie, skanowanie, obrabianie, doklejanie zdjęć, dobieranie muzyki i sklejanie w film zajęło 16 godzin pracy w ciągu 3 dni. Naraz nie dałabym rady, mój mózg gotuje się mniej więcej po 5 godzinach liczenia słupków.



Jeżeli się pokusicie o zrobienie dywanu lub jego kawałka, to proszę o zdjęcie na maila lub facebooka! Napiszcie też coś o zużytym czasie, materiałach i wymiarach Waszego dzieła :)


piątek, 2 października 2015

Żółto-czerwona mandala

Remont nadal trwa, ale przecież obiecałam, że się odezwę w październiku - toteż się odzywam :)

We wrześniu wydziergałam spory dywan typu "mandala", mierzy on aż 220x220 cm, nie licząc frędzli. Ciężko było mi go sfotografować, popełniłam go bowiem na stryszku, a tam nie da się zrobić zdjęcia stojąc na taborecie ze względu na niski sufit. Tak prezentuje się on prawie w całości:





Na dywan zużyłam łącznie 2850 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm: 2250 metrów żółtego i 600 metrów czerwonego - do tych sznurków użyłam szydełko o grubości 10 mm, ale 9 mm byłoby lepsze. Dodatkowo, dwa okrążenia zostały wykonane ze sznurka poliestrowego (jakieś 40 metrów? pewnie mniej...) za pomocą szydełka o grubości 5 mm. Dywan waży 12.5 kg.

Z detali najbardziej podoba mi się środek:



Jako środek wykorzystałam kilka pierwszych okrążeń z serwetki [ Nell ] autorstwa Patricii Kristoffersen, ale na 16 słupkach a nie na 24, jak kazał oryginalny przepis. Wyszło z tego coś na kształt wypukłej babki wielkanocnej :)

Podczas dziergania cały czas robiłam notatki:


Na szczęście nadal były dla mnie zrozumiałe po dwóch tygodniach. Wykonanie całego dywanu zajęło mi około 25 godzin, a na zrobienie filmiku z tutorialem na podstawie notatek poświęciłam łącznie jakieś 10 godzin. 

Do zrobienia dywanu będą potrzebne następujące rodzaje ściegów:

Jedynym egzotycznym ściegiem na tej liście jest słupek tylno-nóżkowy (ang. back-post double crochet, w skrócie: bpdc). Zobaczcie sobie na filmiku, jak to się robi:


No i nareszcie - tutorial właściwy :) Starałam się, aby schemat nie był zbyt przeładowany, na jednym slajdzie jest więc najwyżej kilka okrążeń. Napisy są po polsku i po angielsku, jako że coraz więcej facebookowiczów się tego domaga. Czwarte okrążenie jest zbyt trudne, aby je opisać słowami, umieściłam więc osobny filmik w filmiku. Mam nadzieję, że moje wypociny są w miarę zrozumiałe. Małżonek sporo  się naskanował, ciężko więc będzie mi nanieść jakieś poprawki bez nakłaniania go do skanowania jeszcze większej ilości kartek ;) 



Dywan jest sporawy, więc może najpierw spróbujcie wydziergać serwetkę? Albo wełniany pokrowiec na poduszkę? Gdybyście zrobili chociaż kawałek, proszę o zdjęcia na facebooka lub na maila :)