czwartek, 31 stycznia 2019

Zimowe wyszywanie

Jako że zima nie odpuszcza, nadal mam ochotę nic nie robić, tylko wyszywać :) Jest to pozbawione jakiegokolwiek sensu, bo o tej porze roku nie ma dobrego światła do wyszywania. Ale co ja poradzę, że mam taką dziwną wenę twórczą? 

Tym razem wyszyłam haftem krzyżykowym etui na mężowski czytnik do e-booków oraz etui na mój telefon.



Etui na czytnik mierzy (po złożeniu na pół i zszyciu boków) 21x14 cm i jego wyszycie zajęłoby mi jakiś tydzień, gdybym się bardziej sprężyła. Ale się nie sprężyłam, więc wyszły dwa tygodnie :P Na początku chciałam wykorzystać oryginalny wzór z Łowicza (w internecie można łatwo znaleźć schemat), ale wszystkie te wzory miały bardzo dużo krzyżyków i najzwyczajniej zabrakłoby mi powierzchni. Potem znalazłam taką koralikową przeróbkę wzoru z Łowicza [ klik! klik! kliiiiik! ] i to był strzał w dziesiątkę :) Trochę musiałam zmniejszyć ten najwyższy czerwony kwiatek i zacieśnić wzory w narożnikach, ale da się to chyba uznać za spójną całość. Wyszywałam zwykłymi nićmi do szycia maszynowego na kanwie Aida 14 w kolorze worka pokutnego, żeby było bardziej ludowo. Na zdjęciach wyszło to jednak dużo jaśniej.





Drugą pracą jest etui na telefon, wykonałam je w zupełnie innym stylu - chciałam, żeby było maksymalnie ozdobne i świecące. Etui mierzy jakieś 7.5x14 cm i wykorzystałam do niego wzory, które sama zaprojektowałam. Wyszywałam na czerwonej kanwie Aida 18, nad którą prawie oślepłam od tych drobnych pikselków. Używałam zwykłych nici maszynowych i nici brokatowych, które są bardzo szorstkie w dotyku i niszczą dłonie. 




Moje dzieciństwo przypadało na epokę socjalizmu i nie miałam szans załapać się na fazę posiadania wielu złoto-srebrno-różowych drobiazgów. Teraz to nadrabiam :D W listopadzie skończyłam [ etui ] na mój tableto-czytnik do ebooków i teraz telefon też ma pasujące ubranko :) Do etui ebookowego przymocowałam jeszcze dwa srebrne kolczyki, których od lat nie nosiłam, bo już nie są w moim stylu.


W wolnej chwili podłubię jeszcze przy dwóch wyszywanych obrazkach na ścianę, które ledwo co zaczęłam, więc na razie nawet nie mam się czym pochwalić ;)

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Już dawno nie było listków ;)

Ciągle chodzi za mną wzór z listkami i zawiniętym brzegiem, o którym pisałam już [ tu ] i [ tam ]. Pofantazjowałam więc na ten temat przerabiając zielono-brązowe resztki :) 


Mam sporo skosów na poddaszu, więc ciężko mi się fotografuje duże prace. Musiałam wejść do schowka na odkurzacz i inne wielkogabarytowe rzeczy, żeby zrobić poniższe zdjęcie :D







Dywan mierzy jakieś 2.3 metry średnicy i zajął mi 3 długie dni pracy. Nie mam pojęcia, ile sznurka zużyłam. Nie mogę go tak po prostu zważyć i przeliczyć kilogramy na kilometry, bo użyłam trzy rodzaje sznurka: bawełniany (5 mm), bistorowy (3 mm) złożony na pół i poliestrowy (5 mm, ale jak się rozciąga, to ma mniej) złożony na pół. Użyłam szydełka 9 mm.

Trzy różne rodzaje sznurka dają jednak nieciekawy efekt, bo każdy sznurek inaczej się napina i inaczej wygląda przy sztucznym świetle. Tak sobie myślę, że kupię kilka kilogramów lub kilometrów sznurka 3 mm, powtórzę ten wzór mniejszym szydełkiem i opiszę wzór :)



niedziela, 20 stycznia 2019

Dywan z listkami i pizzowym brzegiem

Zaczęłam go robić ponad tydzień temu i nawet dosyć szybko go skończyłam, ale potem nie miałam głowy do naskrobania wpisu po smutnych wydarzeniach w Gdańsku :( Przez cały tydzień nie byłam w stanie się zmusić do żadnych kreatywnych działań, siedziałam tylko w internecie i śledziłam wiadomości na różnych portalach. Ehhh....

Ale wracając do dywanu, bo przecież życie musi się jakoś toczyć dalej, to wyszło takie maleństwo, ma zaledwie 110 cm średnicy, ale za to zużyło aż 750 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm - a to dzięki bardzo zwartemu i grubemu wzorowi. Ten zawijasek w kształcie ciasta-babki oraz zawijasek na brzegu zgapiłam z serwetki [ "Nell" ] autorstwa Patricii Kristoffersen. Natomiast listki zgapiłam z serwetki [ "Ulita" ] autorstwa Ałły Czikałowej. Używałam jak zwykle szydełka 9 mm.





Pisałam już w [ poprzednim wpisie ], jak zrobić taki zawijasek w kształcie ciasta-babki, ale wkleję ten opis jeszcze raz, żebyście nie musieli klikać w zbyt wiele miejsc:

Okr 1. Robimy 24 słupki pojedyncze w magiczną pętlę.

Okr 2. Powtarzamy dookoła: {tylny reliefowy słupek pojedynczy, 1 oczko łańcuszka}. Zaznaczamy (np. wsuwką do włosów) piąty słupek zrobiony w tym okrążeniu.

Okr 3. Powtarzamy dookoła: {półsłupek w oczko łańcuszka, 3 oczka łańcuszka}.

Okr 4. Robimy półsłupek w przestrzeń 3-oczkową, 7 oczek łańcuszka, mocujemy ten łańcuszek oczkiem ścisłym w słupek zaznaczony w okrążeniu 2, obracamy robótkę, 7 półsłupków w te 7 oczek łańcuszka, mocujemy się półsłupkiem w tę samą przestrzeń 3-oczkową - powstaje paseczek. Powtarzamy dookoła: {półsłupek w kolejną przestrzeń 3-oczkową, 7 oczek łańcuszka, mocujemy ten łańcuszek oczkiem ścisłym w kolejny wolny słupek, obracamy robótkę, 7 półsłupków w te 7 oczek łańcuszka, mocujemy się półsłupkiem w tę samą przestrzeń 3-oczkową}.

Po zrobieniu środkowego zawijaska mamy dookoła 24*2 = 48 oczek. To trochę za mało, żeby tam zmieścić większą liczbę listków. Właśnie, skąd wziąć listki? Znalazłam samouczek na youtubie, co prawda po portugalsku, ale komu by to przeszkadzało :D Trwa on aż przez 8 filmików, a listki zaczynają się dopiero w czwartym filmiku [ kliiiiik!!! ] w czasie 10:40. Kolejne filmiki prawie na pewno wyświetlą się Wam po prawej stronie youtuba. Bardzo podoba mi się brzmienie portugalskiego języka, jest taki miękki i co chwilę słychać "ą", "ę", "ń" i "ż" (albo "rz"???). W ogóle mi nie przeszkadza, że nic a nic nie rozumiem!

Wracając do listków - one powinny zaczynać się tak: {półsłupek, 5 o.ł., pomiń 2 oczka, słupek pojedynczy, 5 o.ł., pomiń 2 oczka, półsłupek, 3 o.ł., pomiń 2 oczka, półsłupek, 3 o.ł., pomiń 2 oczka}. Czyli pod łańcuszkami są 2 oczka przerwy. Tylko że w oryginalnym wzorze listki zaczynają się dużo dalej od środka dywanu! Gdybym dała po 2 oczka przerwy tak blisko środka, to listki szybko wygięłyby się na kształt miski, bo obwód przyrastałby zbyt wolno w stosunku do przyrostu średnicy. Pomyślałam, że dam po jednym oczku przerwy (dzięki czemu jeden listek będzie się opierał na ośmiu oczkach) i że 8 listków dookoła byłoby w sam raz. Potrzebowałam więc 8*8 = 64 oczka. Dlatego w kolejnym okrążeniu podwajałam co trzecie oczko, czyli powtarzałam: {półsłupek, półsłupek, 2 półsłupki w jedno oczko}. Następnie przerobiłam samouczek po portugalsku od czasu 10:40 dając po jednym oczku przerwy między półsłupkami i słupkami. Aha, i nie stosowałam się ściśle do długości łańcuszków, czasem wydawały mi się za długie i skracałam je ;)

Gdy doszłam do rozdwojenia takiej otoczki między listkami, to zamiast ściegu pokazanego w samouczku powtarzałam oooxooox..., żeby zrobić siateczkę między listkami. Siateczki mają to do siebie, że rzadko się falbanią albo wyginają na kształt miski i w ogóle bardzo ładnie napinają dywan :) Kończąc listki miałam między nimi po 9 przestrzeni 3-oczkowych.

Po skończeniu listków zrobiłam po 3 półsłupki w każdą przestrzeń 3-oczkową. Następnie dorobiłam zawijany brzeg:

Okr. przed-przedostatnie: powtarzamy dookoła {słupek pojedynczy, 1 oczko łańcuszka, pomiń 1 oczko}.

Okr. przedostatnie: powtarzamy dookoła {półsłupek w oczko łańcuszka, 3 oczka łańcuszka}.

Okr. ostatnie: robimy półsłupek w przestrzeń 3-oczkową, 5 oczek łańcuszka, mocujemy ten łańcuszek oczkiem ścisłym o 3 słupki dalej, obracamy robótkę, 5 półsłupków w te 5 oczek łańcuszka, mocujemy się półsłupkiem w tę samą przestrzeń 3-oczkową - powstaje paseczek. Powtarzamy dookoła: {półsłupek w kolejną przestrzeń 3-oczkową, 5 oczek łańcuszka, mocujemy ten łańcuszek oczkiem ścisłym w kolejny wolny słupek, obracamy robótkę, 5 półsłupków w te 5 oczek łańcuszka, mocujemy się półsłupkiem w tę samą przestrzeń 3-oczkową}.

Zastosowałam tylko 5 oczek/półsłupków na paseczku, bo bałam się, że zabraknie mi sznurka. Jak się potem okazało - niepotrzebnie :P 

I to byłoby na tyle, mam nadzieję, że taki opis wystarczy Wam do odtworzenia tego dywanu, albo do poimprowizowania na jego temat. Nie mogę dać opisu całego portugalskiego samouczka, ponieważ ten wzór nie jest mój. Obejrzyjcie sobie samouczek i posłuchajcie miłego brzmienia tego języka :) 


wtorek, 8 stycznia 2019

Dywan-pizza

Miałam go nazwać "Jesień" ze względu na kolory. Ale Małżonek zerknął na ten taki fikuśny brzeg dywanu i stwierdził, że wygląda to to jak brzeg od pizzy. I weź tu człowieku się odchudzaj przy takich skojarzeniach... Chlip!

Ale wracając do tematu, zgarnęłam resztki sznurków w kolorach jesiennych i zaimprowizowałam sobie zwarty, grubaśny i ciepły dywan o średnicy 180 cm. Nie ważyłam go, żeby oszacować ilość zużytego sznurka, ale sądząc po czasie jaki mi zajęło jego wydzierganie, zużyłam coś około 1.5-2 km sznurka bawełnianego o grubości 5 mm i trochę sznurka poliestrowego złożonego na pół. Używałam jak zwykle szydełka 9 mm, a cała praca zajęła mi coś około trzech długich dni.







Jak się robi taki wypukły wałeczek na środku dywanu?

Okr 1. Robimy 24 słupki pojedyncze w magiczną pętlę.

Okr 2. Powtarzamy dookoła: {tylny reliefowy słupek pojedynczy, 1 oczko łańcuszka}. Zaznaczamy (np. wsuwką do włosów) piąty słupek zrobiony w tym okrążeniu.

Okr 3. Powtarzamy dookoła: {półsłupek w oczko łańcuszka, 3 oczka łańcuszka}.

Okr 4. Robimy półsłupek w przestrzeń 3-oczkową, 7 oczek łańcuszka, mocujemy ten łańcuszek oczkiem ścisłym w słupek zaznaczony w okrążeniu 2, obracamy robótkę, 7 półsłupków w te 7 oczek łańcuszka, mocujemy się półsłupkiem w tę samą przestrzeń 3-oczkową - powstaje paseczek. Powtarzamy dookoła: { półsłupek w kolejną przestrzeń 3-oczkową, 7 oczek łańcuszka, mocujemy ten łańcuszek oczkiem ścisłym w kolejny wolny słupek, obracamy robótkę, 7 półsłupków w te 7 oczek łańcuszka, mocujemy się półsłupkiem w tę samą przestrzeń 3-oczkową}.



Kolejne wałeczki robiłam w podobny sposób, ale już przy pomocy pięciu oczek łańcuszka i pięciu półsłupków. Bałam się, że pod koniec zabraknie mi sznurka - i miałam rację :D Najbardziej zewnętrzny wałeczek zrobiłam ze sznurka poliestrowego i dawałam tam na zmianę tylko 3 i 4 oczka/półsłupki. 

Ideę wałeczka zgapiłam z prac Patricii Kristoffersen, w szczególności z jej serwetki "Nell", której opis znalazłam w publikacji "Exquisite Doilies".



Zwykle nie lubię takich jesiennych kolorów, ale ten dywan wyjątkowo mi się podoba i zapewne długo poleży. Pokój, w którym on leży, jest dosyć zimny, a teraz siadając na kanapie mam pod stopami ten ciepły wypukły wałeczek. A gdy jestem na poddaszu i widzę kątem oka te ostre kolory przez dziurę na schody, to mam wrażenie, że na dole pali się światło!