środa, 28 lutego 2018

Dywan w płatki

Ten dywan miał wyglądać zupełnie inaczej! Znalazłam w rosyjskim internecie takie cudo [ klik! klik! klik! ], po czym okazało się, że w skali makro wygląda ono wręcz koszmarnie :( Zostawiłam więc tylko środek - zrobiłam go ze słupków podwójnych, a nie półsłupków - a potem dorobiłam dookoła dwa okrążenia płatków:





Dywan zajął mi dwa dni pracy po około 6 godzin, mierzy 200 cm średnicy i zużył 1350 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm. Szydełko mierzyło 9 mm. 


poniedziałek, 19 lutego 2018

Reinkarnacja dwóch mandali


Pamiętacie może, jak parę tygodni temu prułam [ niebieską mandalę ], czyli ulubiony dywan mojej Teściowej, żeby go uprać? Albo jak jeszcze przedtem robiłam [ zimową mandalę ] na przedpokój i jak czułam jakiś potencjał w tym wzorze, mimo że nie wyglądał oszałamiająco? Jak nie pamiętacie, to nie szkodzi, klikniecie sobie w odpowiednie miejsca :) W każdym razie, postanowiłam jeszcze raz przećwiczyć wzór z zimowej mandali za pomocą upranych sznurków z niebieskiej mandali (i kilku innych resztek znalezionych w szafie) i najpierw wyszło mi takie oto cudo o średnicy 130 cm:





Dywanik ten zużył około:
  • 550 metrów sznurka w kolorze ecru,
  • 350 metrów sznurka lazurowego,
  • 50 metrów sznurka intensywnie niebieskiego,
  • 100 metrów sznurka granatowego,
  • 50 metrów sznurka błękitnego.
Wszystkie sznurki miały 5 mm grubości, a szydełko miało 9 mm.

Obfotografowałam każde okrążenie i nagrałam ze cztery filmiki z trudniejszymi ściegami, używając Małżonka w charakterze statywu. Nie mam pojęcia, kiedy to wszystko składnie opiszę i wrzucę na bloga - pewnie jakoś na wiosnę. Opisanie wzoru często zajmuje więcej czasu, niż zrobienie samego dywanu, a jest przy tym dużo nudniejsze.

Ale to jeszcze nie koniec!!! Potem to wszystko uprostokąciłam, tworząc dywan o ostatecznych wymiarach około 170x180 cm :) Ale już nie spisywałam wzoru uprostokącenia, więc mnie nie pytajcie o szczegóły.



Szczególnie podobają mi się te trzy dziurki na każdym rogu:


Uprostokącony dywan waży 8.6 kg, jest bardzo gruby, milusi i ładnie pachnie :) Cała praca zajęła mi 3 dni - półtora dnia na środkową kolistą część, włącznie z robieniem zdjęć, filmików oraz notatek i półtora dnia na uprostokącenie już bez robienia dokumentacji.

czwartek, 15 lutego 2018

Mały dywanik z wielkimi popkornami

Znalazłam ostatnio taki fajny wzór na serwetkę [ klik! klik! klik! ] w anglojęzycznym internecie. Nazywa się on "Wreath of Victory", czyli po naszemu "wieniec zwycięstwa" i jest stanowczo zbyt dziurawy, aby wykorzystać go w całości na dywan. Pożyczyłam więc środek i dorzuciłam do tego grubą ramkę :) 


Dywanik mierzy 140 cm średnicy i zużył 600 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm, użyłam szydełka 9 mm.


Myślałam, że te płatki będą całkowicie płaskie, ale okazało się, że są popkornami zrobionymi z sześciu słupków podwójnych. Trochę je rozplaskałam, siedząc na nich podczas robienia ostatnich okrążeń ramki.


Wzór dostępny jest tylko jako opis słowny, ciężko się więc go śledzi. Ale parę lat temu pisałam o szydełkowaniu po angielsku [ klik!!! ] - może Wam się to przyda :)


piątek, 9 lutego 2018

Jak zużyć 2.5 km sznurka w 25 godzin

Bardzo dawno nie robiłam dywanu dośrodkowego! Pokusiłam się więc na taki i teraz cierpię przez nieziemskie zakwasy. Jeżeli przyjrzycie się uważnie, to w lewej części zdjęcia zauważycie zagubiony żółty frędzel leżący na białym ecru'owym tle ;)







Dywan ten mierzy równe 200x200 cm i zajął mi 25 godzin pracy - czyli 5 dni po 5 godzin. Waży 11 kg, więc zużył około 2.5 kilometra sznurków o grubości 5 mm: ecru, jasno-żółtych, intensywnie żółtych, pomarańczowych i czerwonych. Biorąc pod uwagę jego ciepłe kolory oraz to, co zrobił z moimi dłońmi i nadgarstkami, myślę aby nazwać ten model "bramy piekieł" :D Nie spisałam wzoru, gdyż doszłam do wniosku, że nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chciał powtórzyć mojego wyczynu. Nie wiem też, jaka była ilość sznurków w poszczególnych kolorach. 

Sama ramka zrobiona w pierwszym dniu zajęła 5 godzin pracy:



Po kolejnych dwóch dniach niewiele przybyło dywanu:



Dopiero po czwartym było widać światełko w tunelu:



Ale w końcu zaczęły mnie drażnić sznurki walające się po całym pokoju i piątego dnia dokończyłam dzieło (zniszczenia dłoni i nadgarstków) :) Na duchu podtrzymywała mnie tylko myśl, że każde następne okrążenie będzie mniejsze i szybsze od poprzedniego.

Następny dywan będzie maciupki (czyli taki najwyżej do 130 cm średnicy) i będzie leżał na przedpokoju :)