sobota, 28 marca 2015

Uwaga, uwaga!

No więc jak już się chwaliłam tydzień temu, moja działalność dywanowa rozwija się niczym motek sznurka bawełnianego :) Od poniedziałku niektóre z moich wyrobów będzie można pooglądać, dotknąć, powąchać (posmakowanie raczej odpada) i zamówić (a po około tygodniu odebrać) w sklepie mi.mo w Baninie. Dlaczego aż tam? Ano żeby wszystkie Trójmieszczki i mieszkanki okolicznych miejscowości miały równie blisko. Lub równie daleko - sprawiedliwość musi być! Na razie kilka moich prac będzie tam polegiwało lub wisiało, a za jakiś czas, gdy okaże się które z nich najbardziej lubicie, zaopatrzę sklep w większą liczbę wybranych dywanów. W sklepie leży katalog moich prac, który możecie także pobrać z mojego bloga - znajdziecie go w menu po prawej stronie.


Sklep mi.mo znajduje się w Baninie na ulicy Lotniczej 62, w budynku delikatesów Max&Xavier, parę minut spacerkiem za Biedronką - trzeba wejść po schodach na I piętro. Do Banina można dojechać obwodnicą, ale wystarczy też wsiąść w autobus 126 we Wrzeszczu i po 30 minutach już się jest na miejscu. Od września będzie tam można dojechać nawet Koleją Metropolitalną :)


A tak to wygląda od strony ulicy:


Z biegiem czasu będą tam organizowane spotkania z różnymi twórcami rękodzieła sprzedawanego w sklepie, więc będziecie mogli zobaczyć jak dziergam dywan na żywo, podreptać po nim po uprzednim zdjęciu obuwia a nawet na nim posiedzieć. Dam znać kiedy, co i jak :)



Poza dywanami możecie tam również kupić piękne lampy zrobione z masy papierowej. Są impregnowane i nie trzeba się martwić, że zapalą się od żarówki:


No i przede wszystkim: dobre gatunkowo i nietuzinkowe ubrania marki Boden, a w najbliższym czasie także Dutti, Cos, Benetton, Gap oraz Next. Wzornictwem i kolorystyką nawiązują do lat 50-70, są w różnych rozmiarach, niektóre pasują nawet na mnie! A musicie wiedzieć, że to wielka sztuka być np. sukienką i pasować na mnie :D




Także ten tego, zapraszam do sklepu mi.mo :)
 
 

czwartek, 26 marca 2015

Liściaste podkładki

Zamówiłam ostatnio kilometr sznurka bistorowego o grubości 2 mm, żeby zobaczyć co to takiego. Przyszło to to w małych woreczkach po 100 metrów. Uwielbiam, jak sznurek przychodzi w woreczkach, a nie w motkach :) Nie da się go zaplątać, nawet jeżeli ma się ku temu naturalne skłonności. Jeszcze fajniejsze w nim jest to, że sznurek kolorowy kosztuje tyle samo, co niefarbowany (w przeciwieństwie do sznurków bawełnianych!).

Postanowiłam wydziergać liściaste podkładki pod talerze korzystając ze wzoru na tej stronie, użyłam szydełka 5 mm. Podkładki są dosyć solidne, mają jakieś 5 mm grubości, zaś największe wymiary to 40 x 50 cm. Podczas ich prasowania okazało się, że w sumie można na nich kłaść nawet gorące naczynia żaroodporne z zapiekankami. Na jedną podkładkę zużyłam około 120 metrów sznurka. Można je prać w pralce w 30-40 stopniach, a następnie powiesić, wysuszyć i wyprasować.





Co znajduje się w miseczkach na ostatnim zdjęciu? Kurczak curry według mojego przepisu :) Uwielbiam tę potrawę za jej kolory oraz niewielki koszt i czas wykonania.

Składniki:

dwie piersi kurczaka
spora natka pietruszki lub dwie mniejsze
duży jogurt naturalny (może być mleczko kokosowe, jeżeli komuś się chce specjalnie po nie wychodzić w deszczu...)
2 czerwone cebule
2 ząbki czosnku
1 płaska łyżeczka soli
1 łyżeczka papryki
1/2 łyżeczki pieprzu
1 kopiasta łyżeczka curry a nawet ciut więcej
1 chlupek oleju
ryż - po 80 g na osobę

Cebulę, czosnek, natkę i kurczaka siekamy drobno, następnie cebulę z czosnkiem podsmażamy na oleju w woku lub na patelni. Dodajemy posiekane mięso i smażymy, aż będzie wyglądało na niesurowe. Dodajemy jogurt, uprzednio wymieszane przyprawy oraz natkę pietruszki. Dusimy jeszcze na małym ogniu przez 15-20 minut mieszając często. Podajemy z ryżem.

Wychodzi z tego ilość wystarczająca dla dwóch osób na dwa dni, dzięki czemu na drugi dzień nie trzeba już gotować i można się skupić na dzierganiu nowego dywanu :)

poniedziałek, 23 marca 2015

Zapracowanam niemożebnie!

Miałam bardzo pracowity tydzień: dziergałam, robiłam zdjęcia, katalogowałam, itp. Bo może już niedługo będzie można kupić moje rękoczyny rękodzieła w takim prawdziwym sklepie, gdzie można wejść z ulicy, pomacać, powybrzydzać, popytać i pozamawiać :) A jak dobrze pójdzie, to będziecie mnie mogli nawet zobaczyć na żywo podczas pokazu dziergania!

Szczegóły zdradzę już wkrótce, coby teraz nie zapeszyć :) Na razie pokażę Wam fragmenty katalogu - będą w nim dwie poduszki, pufo-stolik, podkładki pod talerze oraz 7 dywanów, które do tej pory cieszyły się największym zainteresowaniem a także, co ważniejsze, zmieszczą się do pralki. No, może poza niedźwiedziem ;)



Także praca wre, kilometry sznurka furkoczą, a dłonie się niszczą jak zwykle, bo w rękawiczkach niewygodnie :P


poniedziałek, 16 marca 2015

Robimy wiosnę!

Jak być może już wiecie, napaćkałam kiedyś na przedpokoju drzewo, które postanowiłam przyozdabiać różnymi małymi dziergadełkami w zależności od pory roku. Była już jesień i zima:


a teraz nareszcie nadszedł czas na wiosnę. Nie chciałam popełniać kolejnych ozdóbek szydełkowych, no bo ileż można... Na frywolitki nie mam za bardzo czasu (dlatego na poniższym zdjęciu jest ich tylko 7 - to te maciupkie kropki), stanęło więc na ozdobach papierowych i tanich plastikowych jajkach ze sklepu z owadem w kropki:


Kwiatostany wykonane są techniką "origami kusudama", czyli takim origami, które dopuszcza użycie kleju. Nauczyłam się robić takie kwiaty na warsztatach "Drugie życie książki", które odbyły się w Bibliotece pod Żółwiem (polecam!!!) na ul. Św. Ducha w Gdańsku kilka tygodni temu.

Aby zrobić jeden taki kwiatostan, potrzeba:
  • 30 kwadratowych karteczek (moje miały rozmiar 9.5 x 9.5 cm),
  • klej Wikol w tubce i mały pędzelek,
  • kilkanaście klamerek,
  • igłę z nitką (do zrobienia zawieszki),
  • dużo cierpliwości,
  • papierowe ręczniki do wycierania się z kleju na bieżąco (tak, będziecie cali upaprani klejem, nie ma sensu z tym walczyć :D)
Cały kwiatostan składa się z 6 pojedynczych kwiatków, zaś jeden kwiatek z pięciu karteczek złożonych w taki sposób:


Powyższy schemat zaczerpnęłam z przewspaniałego bloga Fold You So, szkoda tylko, że prowadzonego po szwedzku. Warto tam poklikać w wolnej chwili i zaczerpnąć kilka inspiracji - naprawdę, robią cudeńka z papieru!


Gdy już złożymy te 30 karteczek, należy je odpowiednio posklejać. Każdy płatek sklejamy w środku wąskim paseczkiem kleju i albo trzymamy przez kilkanaście sekund palcami, albo idziemy na łatwiznę i dociskamy klamerkami.




Następnie każde pięć płatków sklejamy ze sobą wzdłuż dopiero co sklejonej krawędzi - smarujemy cztery płatki (piątego nie! będzie na wierzchu, nie ma się na razie kleić), kładziemy jeden na drugim i dociskamy klamerkami.


Po minucie, a lepiej po dwóch, możemy już zdjąć klamerki i skleić pierwszy płatek z piątym:




Gdy mamy już gotowe 6 kwiatków, pięć z nich skleimy w coś na kształt świecznika, w który następnie włożymy szósty kwiatek. Te pięć kwiatków sklejamy w taki sposób, aby były parami połączone za dwa płatki. Patrząc od góry, nie ma być widać niesklejonych płatków. Patrząc od dołu, jeden płatek każdego kwiatka będzie wolny.








Aby zamocować ostatni kwiatek, najpierw wkładamy go w zagłębienie stworzone przez pozostałe kwiaty. Szósty kwiat ma dotykać każdym płatkiem miejsca, w którym sklejone są dwa płatki sąsiadujących kwiatów - miejsca te zaznaczyłam kropkami na poniższym zdjęciu. Najpierw wkładamy tam kwiat bez użycia kleju, dopiero gdy go dobrze "usadowimy", podważamy jego płatki i mażemy je klejem. Nawet bez kleju siedziałby na swoim miejscu :)


Kwiatostan jest już gotowy :) Trzeba mu tylko jeszcze zrobić zawieszkę z tyłu, przekłuwając końcówki płatków igłą z nitką, powiesić na ścianie i napawać się widokiem własnoręcznie zrobionej wiosny.




I to wszystko! Pamiętajcie, wiosna nie nadejdzie, dopóki wszyscy nie zrobią co najmniej jednego kwiatostanu!!!



środa, 11 marca 2015

Jak zrobić koło, a nie wielokąt

Okrągłe dywany pełne wzorów, popkornów, zygzaków, itd... to pikuś w porównaniu ze zwykłym minimalistycznym kołem pozbawionym ornamentów! Korzystając z fikuśnych wzorów łatwo jest ukryć łączenie rzędów, ale gdy w grę wchodzą same słupki, widać każdą niedoskonałość. Nasz samouczek zaczniemy więc od tego, jak absolutnie nie należy robić koła :) We wszystkich próbkach używam sznurka o grubości 5 mm i szydełka 10 mm.

Najprostszy algorytm wydziergania kolistej połaci daje w efekcie wielokąt:

Okr. 1. Zrób magiczną pętlę, a w nią 4 oczka łańcuszka (jedno oczko się rozlezie) i jeszcze 13 słupków, zamknij okrążenie oczkiem ścisłym. W rezultacie mamy 14 oczek na brzegu.
Okr. 2. W każde oczko zrób po dwa słupki. Pierwszy słupek w każdym okrążeniu będzie oczywiście udawany przez 3 oczka łańcuszka. Zamknij okrążenie oczkiem ścisłym. Mamy 28 oczek na brzegu.
Okr. 3. Rób na zmianę: 1 słupek w słupek, 2 słupki w słupek... Zamknij oczkiem ścisłym. Mamy 42 oczka na brzegu.
Okr. 4. Rób na zmianę: 1 słupek w słupek, 1 słupek w słupek, 2 słupki w słupek... Zamknij oczkiem ścisłym
Okr. 5. Rób na zmianę: 1 słupek w słupek, 1 słupek w słupek, 1 słupek w słupek, 2 słupki w słupek... Zamknij oczkiem ścisłym
Okr. 6. I tak dalej w nieskończoność (albo do wykończenia sznurka). Czyli podwajamy zawsze drugą "odnogę" podwojonego słupka z poprzedniego okrążenia.

Jeżeli przyjrzymy się z bliska, zauważymy że bardzo wyraźnie widać miejsca, w których były robione dwa słupki w miejsce jednego. Co więcej, krawędzie "koła" są miejscami proste. A już najgorsze w tym kole jest to, że bardzo wyraźnie widać trzy oczka łańcuszka robione na początku każdego okrążenia. W internetowych sklepach z rękodziełem często można znaleźć koliste dywany, na których dziwnym trafem zawsze leżą jakieś długaśne poduszki, książki, czy... koty - niby dla przedstawienia skali, ale tak naprawdę skrywają to brzydkie łączenie ;) Żeby nie było, zdjęcia z kotami akurat uwielbiam!


Jak zatem zrobić koło? Trzeba zrobić ślimaka! Zaczynamy od magicznej pętli, a dalej postępujemy według schematu:


Po przerobieniu powyższego schematu możemy dalej postępować według algorytmu:
  • dosłupkuj do najbliższej połowy dystansu między podwojonymi słupkami, zrób tam dwa słupki w jeden słupek,
  • znowu dosłupkuj do najbliższej połowy dystansu między podwojonymi słupkami, zrób tam dwa słupki w jeden słupek,
  • znowu dosłupkuj do najbliższej połowy dystansu między podwojonymi słupkami, zrób tam dwa słupki w jeden słupek,
  • znowu dosłupkuj do najbliższej połowy dystansu między podwojonymi słupkami, zrób tam dwa słupki w jeden słupek
  • i tak w nieskończoność :)
Jeżeli nie da się wyznaczyć słupka leżącego dokładnie w połowie dystansu, bo odległość ma np. 2, 4, 6, 8... słupków, to wybieramy "mniejszą połowę" (hihi), czyli 1, 2, 3, 4...  lub tę większą: 2, 3, 4, 5 i robimy tam dwa słupki w jeden słupek. A więc nigdy nie podwajamy słupka, który był odnóżką słupka podwojonego w poprzednim okrążeniu - nie będzie więc widać promieni rozchodzących się od środka koła.

Tak wyglądała moja robótka w momencie, gdy między podwojonymi słupkami miałam po 13 słupków:


Ślimak i tak będzie trochę "wielokątniasty", gdyby mu się dokładniej przyjrzeć, ale poprzez dosłupkowywanie do połowy dystansu między ostatnimi podwojeniami będzie to raczej 28-kąt, a nie 14-kąt jak w przypadku koła powyżej. A 28-kąt to już figura bardzo bliska kołu ;)

Jak zakończyć brzeg, żeby był gładki? Przerabiamy kolejne oczka brzegu ściegiem o coraz mniejszej wysokości. Dałam 6 półsłupków nawijanych i 6 półsłupków zwykłych:


Następnie przerobiłam brzeg oczkami ścisłymi, żeby ukryć proste fragmenty brzegu i zaokrąglić ścięcie powstałe przez użycie półsłupków:


Dywan jest już gotowy:


Taki gładki dywan bez ornamentów pasuje do większości pomieszczeń, mebli, i koncepcji dekoratorskich. Jest jednak dosyć nudny w wykonaniu, cały czas trzeba liczyć i nie da się przy tym oglądać filmu ani słuchać muzyki - przynajmniej ja nie umiem!

A w nastęþnym wpisie zrobimy wiosnę :)

sobota, 7 marca 2015

Sowi samouczek

Zima ma się ku końcowi a ja nareszcie mam gdzie dziergać :) Zwykle robię dywany na poddaszu lub w małym pokoju, lecz w styczniu i w lutym poddasze zamienia się w lodówkę, a mój Mąż ucieka stamtąd wraz ze swoim komputerem i urządza sobie w małym pokoju serwerownię (dla niewtajemniczonych: taką ciemną kanciapę z mnóstwem kabli). Próbowałam dziergać w salonie, nawet przestawiłam meble w celu uzyskania jak największej powierzchni, po czym okazało się, że w salonie nie mam weny twórczej :( Poza tym, salon służy mi głównie do napawania się pedantycznym porządkiem, nie ma w nim miejsca na kłębowisko sznurków. Kilka dni temu w końcu wmówiłam Mężowi, że na górze jest już ciepło i odzyskałam mały pokój. Od razu wydziergałam nową sowę, której schemat znajdziecie poniżej.



Sowa mierzy:
  • 200 cm szerokości od skrzydełka do skrzydełka,
  • 163 cm wzrostu od dołu brzuszka do ucha,
  • 120 cm - średnica brzuszka,
  • 68 cm x 48 cm - największe wymiary skrzydeł, 
  • 84 cm x 46 cm - największe wymiary głowy,
  • 14 cm x 20 cm - największe wymiary uszu (bez pędzelków),
waży 4.62 kg (a więc zmieści się do przeciętnej pralki) i zużyła 1050 metrów sznurka. Oczywiście każdy inaczej napina sznurek, lepiej jest więc zamówić go trochę więcej, a ewentualne nadwyżki będzie można przerobić na koszyczek. Używałam sznurka o grubości 5 mm, jest on jednak trochę spłaszczony, więc zdecydowałam się na szydełko 9 mm. Jeżeli kupiony przez Was sznurek okaże się być bardziej okrągły w przekroju, lepiej będzie użyć szydełka 10 mm, zwiększą się wtedy trochę rozmiary sowy. Nie wiem, ile czasu zajęło mi dzierganie, ponieważ kilka razy prułam brzuszek. W końcu zdecydowałam się na bardziej mięsisty wzór, ażur zostawiłam tylko na skrzydełkach, które prawie całkowicie zgapiłam z mojej poprzedniej sowy, Hedwigi. Szacuję, że wyrobiłabym się z całą robotą w 10 godzin, włączając w to przerwy na jedzenie, picie i siusiu.

No to jedziemy z tym koksem :)

Brzuszek


Okrążenie 1. Robimy magiczną pętlę, a w nią 4 oczka łańcuszka (pierwsze oczko się rozlezie, a my potrzebujemy 3 kolejne) i 15 słupków. Okrążenie zamykamy oczkiem ścisłym. O magicznej pętli wspominałam już w dwóch wpisach, na wszelki wypadek załączam jednak filmik nakręcony niedawno przy okazji robienia koszyka:


Na filmie mamy łącznie 13 słupków (łącznie z tym udawanym przez oczka łańcuszka), ale dla naszego dywanu potrzebujemy ich aż 16.

Okrążenie 2. Robimy po dwa słupki w każdy słupek i zamykamy oczkiem ścisłym. Pierwszy słupek w tym rzędzie i w każdym następnym będzie udawany przez 3 oczka łańcuszka. Po tym okrążeniu mamy łącznie 32 oczka.

Okrążenie 3. Robimy na zmianę: 1 słupek w słupek, 2 słupki w słupek... Zamykamy oczkiem ścisłym. Mamy 48 oczek.

Okrążenie 4. Robimy oczko łańcuszka i powtarzamy: (3 oczka łańcuszka, pomiń 2 kolejne oczka z poprzedniego rzędu, zrób półsłupek w kolejne oczko). Okrążenie kończymy trzema oczkami łańcuszka i oczkiem ścisłym w pierwsze oczko zrobione w tym okrążeniu. Stworzyliśmy 16 podpórek na popkorny, które zrobimy za chwilę.

Okrążenie 5. Przechodzimy oczkami ścisłymi do pierwszej podpórki z poprzedniego okrążenia, robimy trzy oczka łańcuszka i trzy słupki. Teraz wyjmujemy na chwilę szydełko z pętelki, wbijamy je w trzecie oczko łańcuszka, przeciągamy poprzednią pętelkę i zaciskamy – to będzie nasz początkowy popkorn.  Teraz robimy 4 oczka łańcuszka i następny popkorn w następną podpórkę: 4 słupki, wyjmujemy na chwilę szydełko z pętelki, wbijamy je w pierwszy słupek, przeciągamy poprzednią pętelkę i zaciskamy – wyszedł kolejny popkorn. Znowu robimy cztery oczka łańcuszka. Od teraz powtarzamy: (popkorn w kolejną podpórkę, cztery oczka łańcuszka). Ostatnie cztery oczka łańcuszka łączymy oczkiem ścisłym z wierzchem pierwszego popkornu. Jeszcze wersja animowana, pożyczona z wpisu o dywanie kalendarzowo-adwentowym:


Okrążenie 6. W każdą przerwę 4-łańcuszkową robimy po 5 słupków. Okrążenie zamykamy oczkiem ścisłym.

Okrążenie 7. Powtarzamy: (słupek w słupek, słupek w słupek, 2 słupki w słupek, słupek w słupek, słupek w słupek), czyli podwajamy co piąty słupek. Okrążenie zamykamy oczkiem ścisłym.

Okrążenie 8. Powtarzamy okrążenie 4.

Okrążenie 9. Powtarzamy okrążenie 5. Mamy 32 popkorny.

Okrążenie 10. W każdą przerwę 4-łańcuszkową robimy po 4 słupki. Okrążenie zamykamy oczkiem ścisłym.

Okrążenie 11. Powtarzamy: (słupek w słupek, 2 słupki w słupek, słupek w słupek, słupek w słupek), czyli podwajamy co czwarty słupek. Okrążenie zamykamy oczkiem ścisłym.

Okrążenie 12. Powtarzamy okrążenie 7, czyli podwajamy co piąty słupek (nie oznacza to, że robimy słupek podwójny, tylko ze robimy dwa słupki w jeden słupek).

Okrążenie 13. Powtarzamy okrążenie 4.

Okrążenie 14. Powtarzamy okrążenie 5, z tą różnicą, że między popkornami robimy po 3 oczka łańcuszka, a nie 4. Łącznie mamy 64 popkorny.

Okrążenie 15. W każdą przerwę 3-łańcuszkową robimy po 3 słupki. Okrążenie zamykamy oczkiem ścisłym.

Okrążenie 16. Dookoła robimy słupki, ale podwajamy co szósty z nich. Okrążenie zamykamy oczkiem ścisłym.

Okrążenie 17. Dookoła robimy słupki, ale podwajamy co siódmy z nich. Okrążenie zamykamy oczkiem ścisłym.

Okrążenie 18. Dookoła robimy same słupki. Jeżeli Wasz brzeg się zawija do środka, możecie podwoić co ósmy słupek. Mój się nie zawijał. Okrążenie zamykamy oczkiem ścisłym.


To nie jest jeszcze koniec brzuszka - dodamy mu falbankę po dołączeniu skrzydełek!

Oczy


Każde z dwóch oczek dziergamy przerabiając pierwsze sześć okrążeń ze schematu brzuszka. Dobrze byłoby je czymś rozplaskać przed złączeniem. Np. podczas dziergania drugiego oka można posiedzieć na pierwszym. A potem posiedzieć z 15 minut na drugim pijąc kawę i przeglądając internet.


Następnie przewracamy oboje oczu na lewą stronę, będziemy je łączyć używając pętelek zaznaczonych na czerwono - kliknijcie na zdjęcie, żeby je powiększyć. Chodzi mi o tak jakby trzecią pętelkę widoczną od góry. Złączymy oczy za 15 takich pętelek, czyli 3*5 pętelek między kolejnymi popkornami.


Wbijamy szydełko i przewlekamy sznurek. I tak 15 razy:



Akurat pech chciał, że na szwie wkradł mi się supełek. Ale po prawej stronie go nie widać:


Oczy są trochę za małe w stosunku do brzuszka, dodamy więc dwa okrążenia.

Okrążenie 1. Zaraz za złączeniem zaczyna się kolejne 5 słupków zrobionych w przerwie między popkornami. Przechodzimy oczkami ścisłymi do trzeciego takiego słupka, robimy 3 oczka łańcuszka a następnie 2 słupki. Od teraz powtarzamy: (słupek, słupek, 2 słupki w jedno oczko, słupek, słupek) pomijając każde dwa oczka najbliższe złączeniu - dwa na prawym oku i dwa na lewym. Przez to w okolicach łączenia pojawi się coś w rodzaju pustego dzióbka i plamka nad oczami. Okrążenie zamykamy oczkiem ścisłym.



Okrążenie 2. Dookoła przerabiamy same słupki, pierwszy z nich będzie udawany przez 3 oczka łańcuszka. Jeżeli oczy waszych sów mocno zawijają się do środka, możecie podwajać np. co szósty słupek. U mnie nie było to konieczne.


Uszy


Pomiędzy czwartym a szóstym popkornem licząc od złączenia oczu robimy 13 słupków, z czego pierwszy jest udawany przez 3 oczka łańcuszka. Następnie postępujemy według schematu.



Jak zrobić jeden słupek z dwóch możecie obejrzeć na tym [filmiku]. Jeden słupek z trzech robi się analogicznie, dodając jeszcze jeden niepełny słupek przed przewleczeniem sznurka przez wszystkie pętelki. Schemat ucha każe odwracać robótkę, możemy więc odwracać oczy lub tylko przesiadać się w tę i nazad.

Końcowy efekt powinien wyglądać tak:


Jeżeli pod koniec robienia dywanu zostało jeszcze trochę sznurka i nie żal Wam go pociąć, to możecie przymocować na końcówkach uszu małe pędzelki :)


Po drugiej stronie oczywiście dorabiamy takie samo ucho.

Skrzydełka


Skrzydełka wykonujemy według załączonego schematu. Nie mają one strony prawej ani lewej. Wiem, że schemat jest bardzo brzydki (zwłaszcza u góry), ale próba przerysowania go sprawiała, że klęłam coraz szpetniej. Dodam tylko, że sam schemat ucha wyszedł mi dopiero za czwartym razem! Poniższy wzór poprzerabiałam z jakiegoś starego wzoru ananasowej serwetki. Zaczynamy od dołu, a koniec jest na górze.


Efekt końcowy:


Aby skrzydełko wyszło ładnie naciągnięte, należy siedzieć na jego koniuszku mniej więcej tak od 1/3 robótki. Robiąc kolejne rzędy naciągamy już wydzierganą część skrzydełka. Przerabiając końcówkę, prasujemy pupą i udami prawie całe skrzydełko. Jeżeli zrobicie skrzydełko siedząc wygodnie na kanapie, to wyjdzie z tego jeden wielki gniot i sowa będzie nielotem.

Aha, nie zapomnijcie zrobić drugiego skrzydełka ;)

Łączenie oczu i skrzydeł z tułowiem


Głowę z tułowiem łączymy korzystając z pętelek tego samego typu, co przy łączeniu oczu. Czyli wykorzystujemy trzecią pętelkę od góry tułowia i trzecią od dołu oczu. Łączenie ma przebiegać na szerokości 30 oczek - po 15 z każdej strony oczu. Nie łączymy jednak całości jak leci, od prawej do lewej, zaczynamy łączyć od środka i idziemy w bok. Pamiętajcie, żeby odwrócić oczy i brzuszek na lewą stronę!




Po połączeniu połowy głowy z tułowiem robimy jeszcze 8 oczek ścisłych w brzuszek sowy:


Teraz połączymy tułów ze skrzydełkiem. Ma ono na brzegu takie "zaczepy". Na powyższym zdjęciu zaznaczyłam czerwonymi kropkami 3 pętelki leżące na zaczepach (więcej nie weszło mi w kadr). Powtarzamy 7 razy:
  • przełóż szydełko przez oczko tułowia i przez pętelkę zaczepu, przeciągnij sznurek,
  • zrób dwa oczka ścisłe na tułowiu.
Potem jeszcze łączymy kolejne oczko tułowia z pętelką ósmego zaczepu skrzydełka:


Musimy jeszcze połączyć skrzydełko z głową za dwa zaczepy. Odliczamy 7 oczek głowy od złączenia z tułowiem, ósme oczko łączymy z zaczepem skrzydełka, potem robimy dwa oczka ścisłe na brzegu głowy i łączymy z kolejnym zaczepem.


A tak to wygląda z prawej strony:



Analogicznie łączymy drugą połowę brzuszka z drugą połową głowy i skrzydełkiem.

Falbanka


Wkłuwamy się zaraz obok ostatniego zaczepu skrzydełka (czyli... pod pachą) i powtarzamy dookoła: (pomiń dwa kolejne oczka i zrób 6 słupków w następne oczko, pomiń dwa kolejne oczka i zrób półsłupek w następne oczko). Kończymy rządek pod drugą pachą sowy.


Koniec :) Jeżeli podołacie sowiemu wyzwaniu, to proszę o zdjęcia :)

A w następnym odcinku: jak wyszydełkować zwykłe koło bez żadnych wzorków, tak aby nie wyglądało jak wielokąt.