czwartek, 22 października 2015

Biało-zielona mandala

Ten dywan miał trafić do salonu, ale Małżonkowi spodobały się kolory i wypukłości. Dywan zostanie więc na stryszku, gdzie Małżonek będzie mógł go podziwiać ze swojej norki komputerowej :)





Dywan ma wymiary 200x160 cm, nie licząc dziesięciocentymetrowych frędzli po dwóch stronach i waży około 10 kg. Zużyłam na niego:
  • 1500 metrów sznurka ecru - bawełna, 5 mm grubości (a raczej 4-4.5, bo już się trochę sprał),
  • 350 metrów sznurka oliwkowego - jak wyżej (resztki z jarmarku :D),
  • 900 metrów ciemnozielonego bawełnianego sznurka o grubości 3 mm (bardziej 2-2.5 mm, sprał się już i wymarniał) złożonego na pół - można przyjąć, że jest to 450 metrów sznurka o grubości 5 mm. Generalnie nie polecam takiego rozwiązania, sznurek nie chciał się ładnie skręcić i często nabierałam szydełkiem jedno pasmo, zamiast dwóch. Strasznie było to upierdliwe, ale mam tego sznurka bardzo dużo i jakoś nie chce się on skończyć...
Korzystałam z szydełka 9 mm, jako że sznurki nie były pierwszej puchatości. W przypadku nowych sznurków prosto od producenta użyłabym szydełka 10 mm.

Nie mam pojęcia, ile godzin zajęła mi cała praca. Wielokrotnie prułam po kilka nieudanych okrążeń i dorabiałam nowe. Zaryzykowałabym jednak stwierdzenie, że zmieściłabym się w 15 godzinach mając gotowy wzór.

Podczas dziergania nakręciłam aż dwa filmiki pokazujące trudniejsze ściegi. Jeden z nich już wystąpił w mojej poprzedniej mandali, jest to ścieg zgapiony z serwetki Nell autorstwa Patricii Kristoffersen. Bardzo lubię ten ścieg i na pewno będzie się on pojawiał częściej w moich pracach :)

 




Drugim ściegiem są całkowicie dla mnie nowe bąbelki, pojawiają się po bokach dywanu. Aby je zrobić, trzeba przerabiać jednocześnie dwa pasma sznurka w różnych kolorach: 




I nareszcie - samouczek właściwy :) Oglądajcie na pełnym ekranie i w rozdzielczości HD, inaczej będzie niewyraźnie! Taka rozdzielczość powinna się sama ustawić na youtube, ale zależy to też od łącza internetowego. Zrobienie filmiku, czyli rysowanie, skanowanie, obrabianie, doklejanie zdjęć, dobieranie muzyki i sklejanie w film zajęło 16 godzin pracy w ciągu 3 dni. Naraz nie dałabym rady, mój mózg gotuje się mniej więcej po 5 godzinach liczenia słupków.



Jeżeli się pokusicie o zrobienie dywanu lub jego kawałka, to proszę o zdjęcie na maila lub facebooka! Napiszcie też coś o zużytym czasie, materiałach i wymiarach Waszego dzieła :)


3 komentarze: