wtorek, 8 stycznia 2019

Dywan-pizza

Miałam go nazwać "Jesień" ze względu na kolory. Ale Małżonek zerknął na ten taki fikuśny brzeg dywanu i stwierdził, że wygląda to to jak brzeg od pizzy. I weź tu człowieku się odchudzaj przy takich skojarzeniach... Chlip!

Ale wracając do tematu, zgarnęłam resztki sznurków w kolorach jesiennych i zaimprowizowałam sobie zwarty, grubaśny i ciepły dywan o średnicy 180 cm. Nie ważyłam go, żeby oszacować ilość zużytego sznurka, ale sądząc po czasie jaki mi zajęło jego wydzierganie, zużyłam coś około 1.5-2 km sznurka bawełnianego o grubości 5 mm i trochę sznurka poliestrowego złożonego na pół. Używałam jak zwykle szydełka 9 mm, a cała praca zajęła mi coś około trzech długich dni.







Jak się robi taki wypukły wałeczek na środku dywanu?

Okr 1. Robimy 24 słupki pojedyncze w magiczną pętlę.

Okr 2. Powtarzamy dookoła: {tylny reliefowy słupek pojedynczy, 1 oczko łańcuszka}. Zaznaczamy (np. wsuwką do włosów) piąty słupek zrobiony w tym okrążeniu.

Okr 3. Powtarzamy dookoła: {półsłupek w oczko łańcuszka, 3 oczka łańcuszka}.

Okr 4. Robimy półsłupek w przestrzeń 3-oczkową, 7 oczek łańcuszka, mocujemy ten łańcuszek oczkiem ścisłym w słupek zaznaczony w okrążeniu 2, obracamy robótkę, 7 półsłupków w te 7 oczek łańcuszka, mocujemy się półsłupkiem w tę samą przestrzeń 3-oczkową - powstaje paseczek. Powtarzamy dookoła: { półsłupek w kolejną przestrzeń 3-oczkową, 7 oczek łańcuszka, mocujemy ten łańcuszek oczkiem ścisłym w kolejny wolny słupek, obracamy robótkę, 7 półsłupków w te 7 oczek łańcuszka, mocujemy się półsłupkiem w tę samą przestrzeń 3-oczkową}.



Kolejne wałeczki robiłam w podobny sposób, ale już przy pomocy pięciu oczek łańcuszka i pięciu półsłupków. Bałam się, że pod koniec zabraknie mi sznurka - i miałam rację :D Najbardziej zewnętrzny wałeczek zrobiłam ze sznurka poliestrowego i dawałam tam na zmianę tylko 3 i 4 oczka/półsłupki. 

Ideę wałeczka zgapiłam z prac Patricii Kristoffersen, w szczególności z jej serwetki "Nell", której opis znalazłam w publikacji "Exquisite Doilies".



Zwykle nie lubię takich jesiennych kolorów, ale ten dywan wyjątkowo mi się podoba i zapewne długo poleży. Pokój, w którym on leży, jest dosyć zimny, a teraz siadając na kanapie mam pod stopami ten ciepły wypukły wałeczek. A gdy jestem na poddaszu i widzę kątem oka te ostre kolory przez dziurę na schody, to mam wrażenie, że na dole pali się światło!




1 komentarz:

  1. Piękny. Mnie się też skojarzył z pizzą :P i to tak bardzo że musiałam sobie ją zamówić bo mnie smaczek naszedł :P

    OdpowiedzUsuń