W tym tygodniu byłam zajęta przygotowaniem samouczka na [ Wielkie Wspólne Szydełkowe Odliczanie Do Zimy ] i nie zrobiłam nic nowego. W związku z tym pochwalę się różnymi drobiażdżkami wydzierganymi na jesieni :)
Pierwsza rzecz, to obrusik według wzoru Herberta Nieblinga. Wzór zaczerpnęłam z książki "Knitted Lace Designs of Herbert Niebling" autorstwa Evy Marii Leszner (str 28-29). Wzór jest 9-dzielny, przez co dość ciężko było go zablokować po upraniu - oprócz zwyczajowej miarki musiałam użyć także kątomierza. Zużyłam około 250 gramów, czyli ponad 600 metrów kordonka "Camilla". Przez pierwsze 30-40 okrążeń dziergałam na czterech drutach dwuspiczastych, a potem przesiadłam się na druty z żyłką. |
|
Obrus zablokowałam do średnicy 100 cm. Dopiero podczas dziergania zauważyłam, że we wzorze są warkocze! Trochę mnie drażni ta wypukłość, muszę uważać, żeby tam nie stawiać kubka.
Drugą rzeczą jest komin służący do zakładania go na kurtkę bądź płaszcz w okolicach barków. Mierzy on 45 cm szerokości i 30 wysokości, co oznacza, że musiałam wydziergać pas o wymiarach 90x30 cm. Zużyłam 140 gramów włóczki akrylowej odpowiedniej dla drutów 3 mm, ale nie mam pojęcia jak to się ma do ilości metrów. To były takie różne resztki tej samej włóczki i po prostu zważyłam gotowe dzieło na wadze kuchennej :) Wykorzystałam wzory "Panel 11" i "Panel 12" z książki "Continuous Cables" autorstwa Melissy Leapman. Cała praca zajęła mi 8 dni - codziennie po jednym powtórzeniu motywu (44 rządki). Komin zespoliłam potem przy pomocy szydełka na lewej stronie i dorobiłam jeszcze po jednym okrążeniu słupków na każdym boku. | |



Trochę boję się Wam pokazać moje dwie wyszywanki o wymiarach 40x50 cm. Są albo antyfeministyczne albo feministyczne, już dawno straciłam rachubę co jest teraz politycznie poprawne. Ale myślę, że w dyskusji na żywo potrafiłabym tak zbajerować obie strony, że nikt nie poczułby się urażony światopoglądowo :P Wyszywanki zawierają od cholery motywów z Łowicza, które zgapiłam z internetów - zrobiłam duże powiększenie i ślepiłam po jednym pikselku.
Najpierw przez cały sierpień i wrzesień wyszywałam coś, co teraz sobie stoi nad dziurą nad schodami:
Wyszywanka ta jest całkowicie zaimprowizowana i nie mam dla Was schematu, bo tworzyłam ją w ten sposób, że wręcz upychałam te wzory kolanem, żeby zmieściło się jak najwięcej.
Potem przez cały październik wyszywałam obrazek do kuchni, który zajął prawie już ostatni kawałek pionowej ściany:
I mam dla Was schemat tego drugiego obrazka :) Jak klikniecie na zdjęcie, to się otworzy dużo większe! Schemat mierzy 265x320 kwadracików.
Ramki 50x40 cm kupiłam na 75% w Jysk, ale ja mam pamięć rybki akwariowej, więc tak na 25% to mogło być Pepco albo inny Kik. Jedyne co pamiętam to fakt, że były pieruńsko drogie :( Ale czego nie robi się dla sztuki?! Wyszywałam na kanwie Aida 18 (czyli 18 pikseli na 1 cal) przy pomocy zwykłych nici do szycia na maszynie. Zawsze żal mi pieniędzy na mulinę, na dodatek szlag by mnie trafił podczas rozdzielania poszczególnych pasm.
Tak jeszcze tylko napomknę, że od 1 grudnia będziemy wspólnie dziergać ten oto dywan:
Będę udostępniać na blogu instrukcje do kolejnych okrążeń dzień po dniu, aż do 21. grudnia, a szczegóły znajdziecie
[ tutaj ].
Komentarze
Prześlij komentarz