niedziela, 8 stycznia 2017

Dziurkacz w łezki

Jak być może już zauważyliście, mam słabość do dywanów w dziurki. Symetryczne dziurki nie stanowią może jakiegoś wielkiego wyzwania, ale dziurki w kształcie łezki dały mi trochę popalić i obiecuję, że już nigdy nie będę się w nie bawić:




Miałam sporo problemów z tym dywanem! Ciężko jest obdziergać dookoła niesymetryczne otwory w taki sposób, żeby po kilku okrążeniach brzeg dywanu był z powrotem kolisty :( Udało mi się to dopiero na końcu, gdy już kończył się sznurek. Poza tym, musiałam w wielu miejscach przerabiać razem kilka oczek lub robić słupki podwójne. Różne rodzaje ściegów położone obok siebie rozciągały dywan na różne sposoby, przez co wybrzuszał się on brzydko... I nawet ugniatanie moim ciężkim kuprem podczas dziergania nie rozplaskało tego dywanu dostatecznie. 

A jak się robi takie łezkowate dziurki? Właśnie tak: 



Dywan waży 6.5 kg mierzy 180 cm średnicy i zużył około 1300 metrów sznurka o grubości 5 mm. Robiłam go szydełkiem 9 mm przez jakieś 7-8 godzin. Dam mu pożyć przez kilka(naście?) dni, a potem przepruję go na jakąś mandalę :D

2 komentarze: