piątek, 5 stycznia 2018

Noworoczny dywan, który wykończył moje nadgarstki

Postanowiłam zacząć Nowy Rok z hukiem i zrobiłam duży dywan do salonu :) Korzystałam ze wzoru "Brenna" autorstwa Patricii Kristoffersen, a dokładniej pożyczyłam pierwsze 17 okrążeń. Potem dorobiłam jeszcze 13 okrążeń słupków pojedynczych, żeby usztywnić dywan. Dywany robione według wzorów Patricii Kristoffersen zawsze wychodziły mi dość sztywne, jednak wzór "Brenna" przełożył się na bardzo miękki, wręcz flakowaty środek dywanu. Na portalu [ Ravelry ] możecie sobie zobaczyć, jak wygląda oryginalna serwetka "Brenna". Wzór ten przypomina mi bardzo fikuśny tort weselny, no ale po Świętach wszystko mi się kojarzy z jedzeniem...




Dywan mierzy 190 cm średnicy i zużył około 1350 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm. Używałam szydełka 9 mm. Łącznie ślęczałam około 13 godzin nad tym dywanem i bardzo mnie on wymęczył. 

Patricia Kristoffersen zawsze zapisuje swoje wzory w formie instrukcji słownych. Ja jednak znalazłam rysunkowy schemat jej wzoru w rosyjskim internecie: [ klik!!!! ]. W linku tym znajdziecie skany stron z rosyjskiego czasopisma "Duplyet" nr 170 (2015) (po ichniemu: "Дуплет"), w którym opublikowano wzór "Brenna" (chyba) za zgodą i wiedzą autorki. Zresztą, wzór zamieszczony w "Duplyet" został przerobiony na większy poprzez powtórzenie niektórych okrążeń, ponieważ miał służyć jako część... bluzki! Możecie sobie obejrzeć całe czasopismo w jeszcze innym zakątku rosyjskiego internetu: [ klik!!! ]

Schemat nie opisuje dostatecznie środka wzoru - zabrakło na nim informacji o wypukłych płatkach. Zrobiłam je tak "na oko", żeby wyglądały w miarę podobnie do środka oryginalnej serwetki. Dookoła każdego słupka reliefowego z czwartego okrążenia zrobiłam 3 słupki podwójne reliefowe od przodu razem. Po angielsku napisałabym: fptc3-tog, co jest skrótem od "3 front-post triple crochet together". Zanim mi napiszecie, że "triple" oznacza "potrójny", to przypomnę Wam, że Amerykanie podczas robienia słupka liczą przeciągnięcia pętelki przez oczko, a nie nawijki na szydełku :P W każdym razie, chodzi mi o ten symbol: 

Dywan zawierał przeogromną liczbę słupków reliefowych i bardzo zmęczył mi ręce, nadgarstki, ramiona i plecy. Zupełnie jakby ktoś go zwinął w rulon i mnie nim okładał! A może to starość? Następny wpis będzie więc niedywanowy :)


4 komentarze:

  1. piękny!!! współczuję twoim nagdarstkom! Pozdrawiam Small Megi

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakochalam sie. Lubie szydelkowanie. To znaczy tak mi sie wydaje, bo lubie gotowe rzeczy i kiedys, jeszcze w podstawowce "popelnilam" spodnice dla lalki. Chce taki dywan i sprobuje go zrobic. Zyczcie mi powodzenia, bo bedzie mi potrzebne, jako, ze sie porywam z motyka na slonce ;)

    OdpowiedzUsuń