Bardzo dawno nie robiłam dywanu dośrodkowego! Pokusiłam się więc na taki i teraz cierpię przez nieziemskie zakwasy. Jeżeli przyjrzycie się uważnie, to w lewej części zdjęcia zauważycie zagubiony żółty frędzel leżący na białym ecru'owym tle ;)
Dywan ten mierzy równe 200x200 cm i zajął mi 25 godzin pracy - czyli 5 dni po 5 godzin. Waży 11 kg, więc zużył około 2.5 kilometra sznurków o grubości 5 mm: ecru, jasno-żółtych, intensywnie żółtych, pomarańczowych i czerwonych. Biorąc pod uwagę jego ciepłe kolory oraz to, co zrobił z moimi dłońmi i nadgarstkami, myślę aby nazwać ten model "bramy piekieł" :D Nie spisałam wzoru, gdyż doszłam do wniosku, że nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chciał powtórzyć mojego wyczynu. Nie wiem też, jaka była ilość sznurków w poszczególnych kolorach.
Sama ramka zrobiona w pierwszym dniu zajęła 5 godzin pracy:
Po kolejnych dwóch dniach niewiele przybyło dywanu:
Dopiero po czwartym było widać światełko w tunelu:
Ale w końcu zaczęły mnie drażnić sznurki walające się po całym pokoju i piątego dnia dokończyłam dzieło (zniszczenia dłoni i nadgarstków) :) Na duchu podtrzymywała mnie tylko myśl, że każde następne okrążenie będzie mniejsze i szybsze od poprzedniego.
Następny dywan będzie maciupki (czyli taki najwyżej do 130 cm średnicy) i będzie leżał na przedpokoju :)
Obłędny!!! Czapki z głów!!
OdpowiedzUsuńWow, niesamowity, piękny i baaardzo pracochłonny!
OdpowiedzUsuńNiesamowity :o
OdpowiedzUsuńŁał!! Cudownej urody dywan :) Jest niesamowity i na pewno oryginalny :)
OdpowiedzUsuńVc tem o passo a passo dele?
OdpowiedzUsuń