Przez ostatnie dwa miesiące siedziałam i śledziłam tysiące małych pikselków, aż wreszcie wczoraj wieczorem skończyłam wyszywać takie oto cudo:
Każda z map mieści się w ramce o wymiarach 32x23 cm i została wyszyta na zielonej kanwie Aida 18 (czyli 18 kwadracików na 1 cal) zwykłymi nićmi do szycia na maszynie oraz nićmi brokatowymi. Wszystkie wzory opracowałam sama przy pomocy komputera i oczywiście Wam je udostępnię, żebyście mieli przy czym dłubać w długie jesienne wieczory :)
Wyszycie jednej mapy zajęłoby mi półtora tygodnia gdybym siedziała nad robótką po 8 godzin dziennie. Ale oczywiście tak się nie da, więc cała praca pochłonęła mi łącznie jakieś 2 miesiące i teraz wisi dumnie na boku szafy na przedpokoju. Opracowanie schematu (kontury + mozaika) na komputerze to 3 godziny pracy na jedną mapę.
Zaczęłam od mapy Europy. Najpierw obszyłam dookoła kanwę, żeby zobaczyć ile pikseli mieści się ładnie w ramce i wyszło mi, że jest to 197x135 pikseli. Jakby podzielić 197/135 to wyjdzie około 1.46, potrzebowałam więc mapę o takich wymiarach, żeby proporcja szerokości do wysokości wyniosła pi razy drzwi 1.46 lub coś w tym guście, bo chciałam jeszcze dodać z jeden czy dwa piksele marginesu. Oczywiście nie znalazłam takiej idealnej mapy, więc ściągnęłam z Wikipedii mapy Europy i północnej Afryki i posklejałam je w programie graficznym. Gdy już miałam taką idealną mapę, to zmniejszyłam ją do wielkości 191x133 pikseli i wydrukowałam. Nabazgrałam długopisem na wydruku kontury o grubości jednego piksela i wyszyłam te kontury złotą brokatową nicią, która bardzo poharatała mi palce.
Następnie zaczęłam wypełniać ten kontur mozaiką:
Miałam spory problem z Islandią - ona leży tak daleko od głównego lądu, że nie potrafiłam wpasować tam odpowiedniego kawałka mozaiki. Siadłam więc do mężowskiego komputera z wielkim ekranem i wpasowałam mozaikę w kontur mapy:
Poniżej macie schemat Europy - korzystajcie do woli :) Jak otworzycie zdjęcie w osobnej zakładce i zapiszecie je na dysku, to będzie miało lepszą rozdzielczość. Nie zaznaczałam wszystkich kolorów, tylko główne kontury mozaiki, każdy może je sobie wypełnić jakimi kolorami chce. Jeżeli chodzi o wymiary w kanwowych kwadracikach, to w zapisałam je w nazwie każdego pliku ze schematem, np. "schemat_europa_191x133px.png".


Przy mapie świata trochę się wycwaniłam i zamiast bazgrać długopisem po kartce od razu opracowałam wszystko na komputerze. Nie musiałam więc przeliczać w głowie, jaki fragment mozaiki przypadnie na lądy oddalone od siebie.
W ogóle świat był łatwy i szybki do wyszycia, bo lądy zajmują tylko 29% powierzchni ziemi. Po tym jak wymęczyłam się nad Indonezją i Papuą-Nową Gwineą zrezygnowałam z wielu małych wysepek o powierzchni piksela. A oto schemat:


Ostatnia mapa miała być pionowa i dość długo wahałam się, jaki obszar wybrać. Najpierw myślałam o Japonii, która jest dość pionowym krajem, ale ma niestety długą linię brzegową, a złote brokatowe nici są okropne w dotyku i niszczą dłonie. Ostatecznie wybrałam więc Bałtyk i jego okolice. Od razu znalazłam w internecie mapę o idealnej proporcji długości do szerokości :) Wycwaniłam się jeszcze bardziej i przy wyszywaniu ramki robiłam 1 piksel przerwy co 9 pikseli.
Dzięki temu miałam podziałkę bez mazania długopisem po kanwie. Pod koniec pracy zaszyłam te przerwy wyszywając dookoła drugą część krzyżyka. Ale i tak pomyliłam się gdzieś na wybrzeżu Norwegii o 2 piksele, bo gotowa praca jest trochę przesunięta względem schematu. No właśnie, Norwegia powinna mieć mnóstwo fiordów i wysepek na swoim wybrzeżu, ale gdybym je miała uwzględnić, to chyba szlag by mnie trafił. Dlatego dałam Norwegii "gładkie" wybrzeże.


Co do ramek, to kupiłam je w Jysk po dziwnie niskiej cenie - coś około 13 zł za ramkę. Oryginalnie były białe, ale Mąż posprayował mi je na złoto czymś takim:
Małżonek sprayował te ramki w piwnicy, w której i tak już panuje taki syf, że odrobina złotego koloru na ścianach i podłodze niczemu nie zaszkodzi. Co więcej, mam wrażenie, że teraz jest tam o wiele ładniej :D
Kilka tygodni wcześniej szafa została przemalowana na biało taką farbą:
i było to dużo trudniejsze, niż posprayowanie ramek. Taka mała puszka wystarczyła aż na trzy warstwy, czyli 3 razy jakieś 7 m2 (bok + przesuwane drzwi), łącznie coś około 21 m2. Przedtem szafa miała brzydki szaro-bury kolor typowy dla mebli biurowych z lat 90-tych.
Chętnie bym jeszcze coś powyszywała, ale mam pokłute palce i wysuszone dłonie. Brokatowe nici to jakaś masakra, ale nie wiem czym je zastąpić, żeby było ładnie i błyszcząco? Jeżeli macie jakieś pomysły, to piszcie. A jeżeli coś wyszyjecie według moich wzorów, to koniecznie się pochwalcie :)
Przepiękne! Gratuluję pomysłu i wykonania :)
OdpowiedzUsuńPerfekcyjnie w każdym calu :) Podziwiam :)
OdpowiedzUsuńTakiego cuda a właściwie mapy to jeszcze nie widziałam! Niesamowity ogrom pracy ale sama praca jest też niesamowita. Zaczynając od mozolnego projektu poprzez mrówcze krzyżyki a kończąc na stylowych ramkach. W głowie mi się nie mieści, że można coś tak pięknego stworzyć:)
OdpowiedzUsuńUwielbiam mapy, ale tak cudne widzę po raz pierwszy w życiu. Po prostu słów brak z zachwytu (Twoje prace tak widać na mnie działają).
OdpowiedzUsuńCzy tylko ja zwróciłam uwagę na śliczny, szydełkowy liść - podstawkę na zdjęciu? ;)
Wzór na liść wzięłam stąd:
Usuńhttps://k-deko.blogspot.com/2013/09/jesienne-liscie-na-szydeku.html
Bardzo szybko się go robi! :)
WOW!!!
OdpowiedzUsuńUwielbiam haftować krzyżykami, lecz niektóre moje prace nadal leżą i czekają na dokończenie z racji czasochłonności - przy 2 dzieci jest mnóstwo spraw ważniejszych ;)
Wielki podziw dla Ciebie, ze chciało Ci się tak kombinować, bo efekt końcowy jest po prostu WOW!!! :D
Pozdrawiam,
Kasia