wtorek, 22 kwietnia 2014

Domowe Zpagetti

Na początek radosna wiadomość: dywan Pawie oka już się "wyśmierdział" i teraz pachnie całkiem przyjemnie :)

A teraz do rzeczy: jakiś czas temu pisałam o Hoooked Zpagetti. Cena jednego motka to 30-40 zł, zaczęłam się więc zastanawiać, czy nie dałoby się zrobić takiej przędzy metodą chałupniczą.

Znalazłam w sieci ten oto film, pokazujący jak zrobić "t-shirt yarn" z bawełnianych koszulek z odzysku.



Spróbowałam i już na samym początku napotkałam na problem: w polskich ciuchlandach bardzo ciężko jest dopaść koszulkę bezszwową! Kupiłam cztery wielkie koszulki ze szwami, uprałam, poczekałam aż wyschną, pocięłam, rozciągnęłam, zwinęłam i wyszedł mi z tego... mały koszyczek:




Wydałam około 16 zł, nie licząc wody i prądu do pralki. Po odrzuceniu nieprzydatnych fragmentów koszulek zostało mi jakieś 750 gramów bawełny. Zpagetti zrobione z t-shirtów jest bardzo sprężyste i ciężko się nim szydełkuje. Do tego dochodzą kawałki szwów i ślady po przyszytych metkach pojawiające się co chwilę. Gotowy produkt również jest sprężysty i mało solidny.

O ile pozyskiwanie takiego Zpagetti wychodzi tanio, o tyle jego jakość jest nienajlepsza zaś nakład pracy jest olbrzymi i na dłuższą metę się nie opłaca :( A miało być tak pięknie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz