sobota, 29 października 2016

Chwalę się - nie dywanowo, a kuchennie

Skończyłam remont kuchni!!!!!!!!! Po dwóch i pół tygodnia ogólnego chaosu, potykania się o kredens przeniesiony do sypialni i robienia obiadów w prodiżu zostałam dumną właścicielką kuchni w stylu "wieś tańczy, wieś śpiewa". Od dawna marzyła mi się taka wiejska kuchnia z meblami wyglądającymi na stare, bez tych wszystkich nowoczesnych fanaberii w rodzaju halogenów pod szafkami wiszącymi i zmywarki do naczyń dla dwóch osób (w porywach do kilkunastu podczas różnych świąt i urodzin). Wszakże ręczne mycie naczyń to doskonała okazja do dumania o rękodziele i nie tylko!

Oczekując na ten archaiczny cud architektury wnętrz wydziergałam kilka ozdobników mających na celu postarzyć kuchnię o całe dziesięciolecia.

W sierpniu widzieliście już [ obicia na ławę kuchenną ]:


Zużyłam na nie 1200 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm i korzystałam z drutów 10 mm i szydełka 9 mm. Pokrowce łatwo można zdjąć do prania i założyć ponownie, co rzetelnie przetestowałam podczas remontu.

Zaraz potem zrobiłam serwetę:



Zużyłam na nią 600 g (czyli jakieś 1750 metrów) czeskiego kordonka Scarlet, a cała praca zajęła mi 2 tygodnie.


Używałam szydełka 3 mm - chyba, bo numerek dawno się starł, a mam to szydełko po kimś. Wzór zaczerpnęłam z [ Grzebyczkowego Świata ]. Robiłam już kiedyś [ dywan ] według tego wzoru, ale wówczas zakończyłam brzeg płasko, a nie w ząbki:


Teraz trochę żałuję, że wybrałam niebieski kolor na serwetę, a nie ecru. No cóż, przynajmniej mam okazję wydziergać drugą serwetę w prawidłowym kolorze :D Mam straszną ochotę na [ ten wzór ].

Do tego dorobiłam przez tydzień zasłono-firany z kordonka tej samej firmy. Na każdą firanę zużyłam po 200 g kordonka używając szydełka (prawdopodobnie) 3 mm. Nawiasem mówiąc, strasznie ciężko jest zrobić jasne i wyraźne zdjęcie okna! Zwłaszcza, że dzisiaj akurat jest słonecznie. Spróbuję jeszcze kiedyś zrobić lepsze zdjęcia i wtedy je podmienię w tym wpisie.




Wzór wypatrzyłam na portalu [ MyPicot ] - po ponad roku czerpania stamtąd wzorów w postaci instrukcji słownych nareszcie odkryłam, że można też pobrać plik PDF z diagramem :D Odkrycie to zajęło mi tyle czasu, ponieważ administratorzy MyPicot postanowili nie wyróżniać kolorystycznie odnośników prowadzących do plików ze schematami. W końcu niechcący przejechałam myszką nad tekstem i zauważyłam, że kursor zmienia się na "klikalny". Ehhhh....

W każdym razie, tutaj macie:
Chwościki z koralikami na górze dorobiłam już według własnego pomyślunku.

Gdybyście szukali we wzorach na MyPicot odnośnika do pliku PDF, to wygląda on tak:


Muszę zacząć bardziej się wczytywać, a nie tylko szukać wzrokiem instrukcji szydełkowych!


Do kuchni zrobiłam też Ziarnuszkę, czyli taką tradycyjną słowiańską lalkę obrzędową, popularną zwłaszcza za naszą wschodnią granicą. Przedstawia ona kobietę o obfitych kształtach, a jej zadaniem jest dbanie o całą rodzinę i domostwo. To zupełnie tak jak ja! Też mam obfite kształty i dbam o wszystko. Ba, nawet wzrost się zgadza...


Ziarnuszka nie ma rysów twarzy, ponieważ nadałyby jej one tożsamość, a wtedy Ziarnuszka przestałaby zajmować się ludzkimi sprawami i skoncentrowałaby się tylko na swoich potrzebach. W Ziarnuszce, jak sama nazwa wskazuje, umieszcza się ziarno. Zwykle jest to kasza, ale może też być groch, wszystko zależy od tego, w jakiej "intencji" Ziarnuszka ma dbać o domowników. Do niedawna nie miałam pojęcia o istnieniu słowiańskich lalek obrzędowych (a jest ich wiele rodzajów - praca domowa: wygooglajcie "motanki"!), ale propozycje podsyłane mi przez facebooka i pinterest skutecznie naprawiły ten błąd :) Zamierzam w niedalekiej przyszłości zrobić dużo więcej Ziarnuszek i może sklecę z tego jakiś samouczek? Oprócz Ziarnuszki kuchennej zrobiłam jeszcze jedną do salonu:



Z rzeczy, które już od dawna były w kuchni, mam 6 obrazków wyszytych wiele lat temu:



Zainwestowałam też trochę w kafelki-dekory Lucido Majolika z Leroya Merlina:


i ceramiczne gałeczki do mebli oraz haczyki, które kupiłam w sklepie orientalnym [ Lookah ] naprzeciwko hali targowej w Gdańsku. Na gałki polowałam prawie pół roku, aż w końcu natrafiłam na przecenę: prawie 3 zł za sztukę, zamiast prawie 6 zł - razy 17 gałek. W Gdyni też jest sklep Lookah, znajdziecie go przy ul. Świętojańskiej.



I jeszcze kupiłam w Praktikerze lampę Rustika udającą naftową - ma żarówkę w kształcie płomyka :)



Nie mogłabym się obejść bez ceramiki z Włocławka! Część podostawałam od rodziny, a część dokupiłam na Jarmarku Dominikańskim. Poluję jeszcze na młynek do kawy do powieszenia na ścianie, ale to już droższa impreza :(



Z lewej strony wejścia zawisną kiedyś jeszcze dwa wyszywane obrazki, jak tylko je skończę (jeszcze nawet nie zaczęłam...).


Edytowano 3 grudnia: skończyłam wyszywać obrazki :)

  
koniec edycji

Aha, i jeszcze zaszalałam z garnkami we wzory ludowe :D:D:D


No, w takiej kuchni to ja mogę gotować :)





10 komentarzy:

  1. Podoba mi się, wszystko zaplanowane i przemyślane. Ale ze zmywarki bym nie umiała zrezygnować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie mogę się przekonać do sprzętów kuchennych, z którymi się nie wychowałam jako dzieciak, czyli do zmywarki i kuchenki mikrofalowej. Ale 99% moich koleżanek wypomina mi, że jak to nie korzystam, jak ja sobie radzę?!?! W ciągu tygodnia zmywam podczas robienia obiadu (wtedy myję naczynia z poprzedniego wieczora i z rana) oraz po obiedzie (już tylko naczynia z obiadu). W weekend jest trochę więcej zmywania, bo dochodzi pieczenie chleba i czasem ciasta. Wydaje mi się jednak, że nie trwa to za długo, no ale ja mam z reguły bardzo dziwne poczucie upływu czasu :D

      Usuń
    2. A ja miałam zmywarkę przez 10 lat i jak się popsuła to już nie kupiłam nowej. Żyję jak dawniej, bez zmywarki i jest dobrze.

      Usuń
  2. Podoba mi się, wszystko zaplanowane i przemyślane. Ale ze zmywarki bym nie umiała zrezygnować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej podoba mi się lampa, nie widziałam jeszcze nigdzie takiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnego dnia spędziłam kilka godzin na buszowaniu na portalach marketów budowlanych, szukałam najstarzej wyglądającej lampy i właśnie takie coś mi się wyświetliło na stronie Praktikera :) W Obi chyba też ją mają.

      Usuń
  4. ale masz klimatyczną kuchnię. Cudownie, ja marzę na razie o swojej wymarzonej, ale na razie muszę się zadowolić tą co mam...

    OdpowiedzUsuń