niedziela, 10 stycznia 2016

Reinkarnowany chodnik na przedpokój

Znudziła mi się ostatnio biało-zielona mandala, którą wydziergałam jesienią. Przez tydzień aż mnie ręce swędziały żeby ją trochę popruć i w końcu uległam :) Okazało się, że sprucie zewnętrznej białej warstwy wystarczyło na długi i chudy chodniczek do przedpokoju. Zostało mi kilka zielonych kłębuszków, trochę niewykorzystanych frędzli i całkiem ładna resztka poprzedniego dywanu. 




Przed obdzierganiem słupkami chodniczek mierzył 80x185 cm, ale dwa okrążenia słupków trochę dodały mu trochę powierzchni. Ostatecznie wyszło 95x200 cm i 4.2 kg wagi - co przekłada się na niecały kilometr sznurka bawełnianego o grubości około 4 mm (dawno temu miał 5 mm, ale był wielokrotnie używany, na dodatek trochę się sprał :P). Użyłam aluminiowe szydełko 9 mm. Dywan ma bardzo fajny rozmiar i bez problemu wejdzie do pralki! Nie mam bladego pojęcia, ile czasu zajęło mi dzierganie - robiłam ten dywan na raty, w międzyczasie oglądając jeszcze jakieś filmy na youtube. Po prostu zrobiłam go w mgnieniu oka ;)



Wzór znalazłam na blogu Crochet and arts [ klik! ], jest na siódmym obrazku od góry. Bardzo szybko go zapamiętałam i nie musiałam co chwilę zerkać na schemat. Na końcu obdziergałam całość dookoła słupkami. Przy takim obdzierganiu najgorsze są te boki, w których na zmianę występują słupki i 3-łańcuszki udające słupki. Zawsze w takiej sytuacji robię na zmianę: 2 słupki w 3-łańcuszek, 3 słupki w słupek.



Pozwolę trochę pożyć resztce mandali, ale potem znowu zaczną mnie swędzieć ręce ;) Mam w planach siedziska na rozkładane krzesła i dywan w dwóch odcieniach zieleni :)

4 komentarze:

  1. Fajnie wyszło! Co robisz, by nie ślizgać się na nim?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dosyć ciężki, więc ciężko go przesunąć niechcący. Ale gdybym go zrobiła ze sznurka poliestrowego, to latałby przy byle przeciągu!

      Usuń