poniedziałek, 23 czerwca 2014

Makrama z piekła rodem

Za mną już łącznie 44 godziny pracy nad makramowym chodnikiem na przedpokój. Zrobiłam 55% zaplanowanej długości, po czym musiałam się przenieść pod stół, ponieważ skończył mi się pokój i szorowałam już plecami po regale. Z góry odpowiadam na pytanie, które niechybnie padnie - tak, wygodnie mi pod stołem, jestem nikczemnego wzrostu :D (tym bardziej, że siedzę).



Długi weekend bożocielesny spędziłam niestety głównie na doszywaniu nowych kłębuszków do kończących się sznurków :( A także na masowaniu zmęczonych nadgarstków, które jednak mocno się nadwerężają naciągając sznurki. Co mi do łba strzeliło z tą makramą?!?! 

Plotka głosi, że jeżeli po śmierci trafia się do piekła, to przez całą wieczność robi się to, czego najbardziej nie lubiło się robić za życia - ja pewnie będę makramować. A Wy, co będziecie robić? ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz