niedziela, 15 czerwca 2014

Skąd się biorą sznurki?

No dobrze, zaspokoję ciekawość kilku(nastu już) internautek i zdradzę sekret mojego sukcesu - otóż sznurki biorą się z hurtowni Polimex z Łodzi. Jeżeli by je zamówić z samego rana, to najczęściej będą dostarczone już na następny dzień. Ale uwaga: sznurki podróżują kurierem GLS, jeżeli więc nie chcecie szukać swojej przesyłki po parcel-shopach w całym mieście a potem wnosić jej samodzielnie na czwarte piętro, lepiej zamówić przesyłkę za pobraniem ;) Najlepsze są sznurki bawełniane, o grubości 5 mm. Sznurki trzymilimetrowe są z kolei szorstkie, sztywne i jakoś takie mało sympatyczne w obróbce. Natomiast mięciutkie i milusie poliestrowe sznurki nadają się tylko do opinania tworów trójwymiarowych - puf i poduszek. 

A tak bardziej filozoficznie, to sznurki biorą się z wyplatania. Szukając w czeluściach internetu dobrych i tanich sznurków, natknęłam się na kilka metod samodzielnego robienia sznurka. O większości z nich nie miałam przedtem pojęcia! Oto krótki przegląd sznurkowych informacji, jakie napotkałam podczas moich poszukiwań:

Kumihimo

Czyli tworzenie plecionego sznurka przez oplatanie w określonym porządku nici rozpiętych na specjalnym kółku. Technika ta jest bardzo stara - już w XII wieku wyplatano tym sposobem sznurki do ozdabiania zbroi i butów. Obecnie sznurki kumihimo mają coraz większe zastosowanie przy robieniu biżuterii.

Znalazłam na youtube trzynastominutowy tutorial na temat wyplatania sznurka kumihimo (po angielsku, ale jak ktoś nie lubi, to nie musi słuchać, bo wszystko doskonale widać):



Istnieje wiele wzorów sznurków, jakie można upleść na dysku kumihimo - znajdziecie je tutaj. Mam nadzieję, że zrozumiecie z tych schematów więcej niż ja...

Szydełko lub druty

O wiele prostszą alternatywą jest zrobienie sznurka na drutach lub na szydełku. Będzie to co prawda trwało w nieskończoność, ale za to jak wspaniale można się przy tym wyciszyć :)




Laleczka dziewiarska

Jest to podłużny przyrząd z dziurą w środku i czterema lub więcej metalowymi pętelkami lub gwoździami wbitymi na górze. Do tego przyda nam się szydełko lub wykałaczka. Sposób użycia laleczki obrazuje poniższy filmik. Jeżeli natomiast wolicie wersję pisemną, to bardzo dobry opis po polsku wraz ze zdjęciami możecie znaleźć na blogu maba-handmade.


Robienie sznurka tą techniką jest zwane po angielsku "spool knitting" albo "French knitting" - na youtube znaleźć można wiele filmików wpisując te tytuły w wyszukiwarkę. Sama laleczka, to "French knitting dolly". Laleczki występują w różnych kształtach i kolorach - można też samemu zrobić taką laleczkę ze starej drewnianej szpulki po niciach, w którą wystarczy wbić cztery gwoździe :)
Lucetka

To po prostu drewniany dwuzębny widelec, będący płaskim odpowiednikiem laleczki dziewiarskiej:


Historycznie rzecz biorąc, archeolodzy dokopali się do lucetek z czasów Wikingów, przy czym popularność tego narzędzia spadła znacznie między XII a XIX wiekiem. Podejrzewam, że to z powodu zaprzestania wikińskich najazdów, podczas których (zapewne niechcący) rozpowszechniano lucetki.

Młynek dziewiarski

Młynek jest zmechanizowaną wersją laleczki. Kręcenie korbki wprawia w ruch igły z samozamykającymi się haczykami, i to właśnie te haczyki przewlekają włóczkę przez kolejne oczka sznurka. A tak wygląda młynek w akcji:



Wydajność tej techniki nie jest porywająca - z motka włóczki o długości 300 metrów wychodzi zaledwie około 10 metrów bardzo miękkiego i pustego w środku sznurka. Użycie młynka opłaca się chyba jedynie do robienia sznurkowej biżuterii na nieprzemysłową skalę, zwłaszcza naszyjników. Dziewiarki często narzekają na łamiące się igły, których podobno nie da się dokupić osobno. Z młynkiem należy więc obchodzić się bardzo delikatnie!

Na polskim rynku prym wiodą młynki marki Prym, kosztują od 40 do 70 zł.  Bardzo dobry opis zalet, usterek oraz tego, jak sobie z nimi radzić, znajdziecie na blogu Akademia Rękodzieła Bocian.


Ufff, chyba wyczerpałam temat :) Teoretycznie, można też robić sznurki makramowe, ale ponieważ nadal zmagam się z makramowym chodnikiem na przedpokój, przemilczę dyskretnie tę wielce upierdliwą technikę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz